W Poniedziałek Wielkanocny o 13:00 odbył się mecz w Manchesterze, o którym pisaliśmy TUTAJ, a już o 20:30 startowali w Leicester. Taka historia miała miejsce w przedsezonowym turnieju Premiership KO Cup, gdzie tego samego dnia odbył się dwumecz między drużynami Belle Vue i Leicester Lions. W pierwszym meczu padł wynik 57:33 dla Aces, tym razem…
Już od pierwszego wyścigu było dużo emocji. Ze startu na 5:1 ruszyli goście z Belle Vue, a w pogoń za nimi udał się Douglas. Australijczyk wyprzedził Brennana jeszcze podczas pierwszego okrążenia, a na 3. łuku zanotował uślizg i upadł na tor. Z powtórki został wykluczony a Aces zwyciężyli 5:1. W drugim wyścigu miał miejsce podobny scenariusz. Na tor upadł Zischke w takim samym stylu, jak wcześniej Douglas. Szybko zebrał się z toru, lecz sędzia zdążył włączyć czerwone światło. Powtórka odbyła się bez Zischke, a Leicester wygrało 5:1 i wyrównało wynik meczu do 6:6. Po tej szybkiej wymianie ciosów utrzymywał się remis – po biegu czwartym było 12:12.
W 5. biegu gospodarze (Morris, Howarth) fenomenalnie wyszli ze startu i dojechali na 5:1. Dzięki temu Leicester prowadziło czterema punktami całą drugą serię startów, ponieważ kolejne dwa wyścigi kończyły się wynikiem 3:3. Przewagę gospodarzy powiększyli Dan i Joe Thompson, przyjeżdżając na 4:2 w wyścigu ósmym. Wtedy było 27:21 dla Leicester. Wyścig nr 9 był istnym spektaklem Dana Bewley’a. Lider zespołu z Manchesteru przegrywał z jadącymi na 5:1 gospodarzami, jednak na trzecim okrążeniu wyprzedził Howartha, a na czwartym, na samej mecie, objechał Nicka Morrisa. Ten fenomenalny bieg nie wpłynął na morale zespołu z Leicester, bowiem w kolejnym wyścigu Douglas i Dan Thompson przywieźli 5:1, pokonując niepokonanego dotychczas Petera Kildemanda. Chwilę później Masters i Kemp powtórzyli świetny wynik kolegów, przywożąc za plecami Brennana i Jeppesena. Przez to przewaga gospodarzy zrobiła się znacząca – 40:26. Mimo to szanse na zwycięstwo w dwumeczu było już mało realne.
Bieg 12. przyniósł pierwszą roszadę taktyczną – Belle Vue zmieniło wolnego dziś Zischke na spektakularnego Dana Bewley’a. Ten wraz z Kildemandem zwyciężyli 5:1 i zapewnili zespołowi zwycięstwo w dwumeczu. Sympatyczny Brytyjczyk startujący od kilku lat w Sparcie Wrocław wygrał również biegi 13. i 15., kończąc ten jednodniowy dwumecz bez pogromcy.
Mecz skończył się wynikiem 50:40 dla Leicester Lions, w dwumeczu triumfowało Belle Vue Aces 97:83. Niekwestionowanym bohaterem dwumeczu był Dan Bewley, którego nie pokonał żaden z rywali przez wszystkie 11. biegów, w których uczestniczył (17+1 w tym meczu). Drugim z liderów Belle Vue był Peter Kildemand (10). W drużynie zwycięzców meczu wszyscy jechali na bardzo równym poziomie. Najwięcej „płatnych” punktów zdobyli Sam Masters (9+2) i Kyle Howarth (8+3). Z dobrej strony pokazali się również Dan Thompson (7+2) i Drew Kemp (6+4). Poniżej oczekiwań pojechał Ryan Douglas, który zdobył 7 punktów w czterech startach.
Wyniki (za speedwayupdates.proboards)
Leicester Lions: 50 (83)
9. Ryan Douglas (W, 2, 3, 2) 7
10. Dan Thompson (1, 1*, 3, 2*) 7+2
11. Nick Morris (2, 3, 2, 1) 8
12. Kyle Howarth (1*, 2*, 1*, 2, 2) 8+3
13. Sam Masters (2, 2, 3, 1*, 1*) 9+2
14. Drew Kemp (2*, 1*, 2*, 1*) 6+4
15. Joe Thompson (3, 1*, 1, 0) 5+1
Belle Vue Aces: 40 (97)
1. Tom Brennan (2*, 0, 1, 0) 3+1
2. Jonas Jeppesen (3, 1, 2, 0) 6
3. Peter Kildemand (3, 3, 1, 3, 0) 10
4. Zach Cook (0, 0, 0, 3) 3
5. Dan Bewley (3, 3, 3, 2*, 3, 3) 17+1
6. Tate Zischke (W, 0, 0, -) 0
7. William Cairns (1, 0, 0, D) 1









