Australia SGP Wpis

Australijskie przeznaczenie wypełniło się

Brady Kurtz w cyklu Grand Prix 2025 dokonał rzeczy historycznej. Wygrał pięć ostatnich rund z rzędu jako pierwszy zawodnik w obecnej formule Indywidualnych Mistrzostw Świata, która jest rozgrywana od 1995 r. Dla 29-letniego Australijczyka był to debiut w cyklu Grand Prix. Gdy się spojrzy na wyniki z zeszłych lat, to ma się wrażenie, że Australijczyk dopełnił to, co próbował zrobić jego rodak, który dość nagle pojawił się w czołówce światowej, a mianowicie Jason Doyle.
Zawodnik Wilków Krosno w cyklu Grand Prix pojawił się w 2015 roku jako 30-latek. W swoim debiutanckim sezonie zajął piąte miejsce na koniec sezonu. W odróżnieniu od Kurtza, rok 2015 to był także debiut Doyle’a w ekstralidze. Australijczyk przywdział barwy klubu z Torunia. Następny sezon Jasona Doyle’a w Grand Prix wyglądał bliźniaczo jak sezon 2025 w wykonaniu Brady Kurtza.

Jason Doyle na sześć turniejów przed końcem rywalizacji w cyklu Grand Prix 2016 tracił 12 pkt. do liderującego w klasyfikacji generalnej Grega Hancocka. Następnie Australijczyk podczas rundy w Malilli przegrał w finale tylko z Hancockiem. Na pięć turniejów przed końcem nadal tracił 12 „oczek” do Hancocka, gdyż punkty nie były ustalane za miejsce w turnieju, ale za pojedyncze biegi, a obaj zdobyli ich po 17. Następnie Doyle wygrał trzy kolejne rundy tj. w Gorzowie Wielkopolskim, Teterow i Solnie. Zwycięstwo w Szwecji pozwoliło Australijczykowi zostać liderem cyklu z przewagą 5 punktów nad Amerykaninem.

Podobna ścieżką w Grand Prix 2025 podążał Brady Kurtz. Australijczyk na sześć turniejów przed końcem (nie licząc sprintów) tracił 9 „pkt”oczek” do Zmarzlika. W drugim turnieju w Manchesterze, a szóstym od końca, Kurtz w finale przegrał tylko z Polakiem, który był liderem cyklu tak jak w 2016 r. Hancock. Następnie Kurtz, jak jego rodak 9 lat wcześniej, wygrał trzy turnieje z rzędu. Rudowłosy Australijczyk wygrał tak jak Doyle – w Gorzowie Wielkopolskim, a potem w Malilli i Rydze.
Historie Doyle’a i Kurtza na dwa turnieje przed końcem powędrowały jednak w rozbieżnych kierunkach.

Jason Doyle już podczas swojego pierwszego biegu podczas Grand Prix w Toruniu upadł na drugim łuku pierwszego okrążenia i odniósł kontuzję, która pozbawiła go jazdy w dalszej części zawodów na Motoarenie, jak i kończących cykl Grand Prix zawodach w Melbourne. Australijczyk z powodu absencji został wyprzedzony przez rywali i zakończył rywalizację dopiero na 5. miejscu. Doyle był w kapitalnej formie, a patrząc, że miał rywalizować na torze, który znał najlepiej w ekstralidze, a następnie pojechać na sztucznym torze przed własną publicznością, nie bez powodu należy stwierdzić, że byłby faworytem do wygrania obu turniejów i oprócz zdobycia Indywidualnego Mistrza Świata, także wygrania z rzędu pięciu turniejów.

Tego co Doyle nie dokonał to osiągnął Brady Kurtz. Zawodnik Sparty wygrał dwa ostatnie turnieje – we Wrocławiu i w Vojens, ale ostatecznie przegrał w klasyfikacji końcowej o 1 punkt z Bartoszem Zmarzlikiem. Porównując losy Doyle’a i Kurtza odpowiednio w roku 2016 i 2025 cyklu Grand Prix, nie sposób nie zauważyć, że w pewnym sensie Kurtz dokończył historyczny wyczyn, którego jego rodak nie miał sposobności zrealizować z powodu kontuzji. Warto dodać, że w sezonie 2017 Jason Doyle został Indywidualnym Mistrzem Świata. Zatem skoro Kurtz w sezonie 2025 potrafił wygrywać ostatnie rundy tak jak Jason Doyle w 2016 roku w Grand Prix, to może to być prognostyk do tego, że Kurtz pójdzie tym samym śladem i że Australia po 9. latach znowu będzie miała swojego reprezentanta na najwyższym stopniu podium w cyklu Grand Prix.