W ostatnim artykule została przedstawiona walka o utrzymanie, głównie pomiędzy Spartą Wrocław a Marmą Rzeszów w sezonie Ekstraligi 2013. Jak celowo zostało wskazane – głównie, gdyż na trzy kolejki przed końcem jedynie czteropunktową przewagę nad zespołem z Rzeszowa miała Stal Gorzów, która właśnie na trzy kolejki przed końcem pojechała na mecz do stolicy Podkarpacia.
Spotkanie zakończyło się remisem, głównie dzięki kapitalnej jeździe Nielsa-Kristiana Iversena w ostatnim biegu. Punkt wywieziony przez Stal był bardzo ważny dla sytuacji w tabeli. Przy ewentualnym zwycięstwie Marmy Rzeszów oraz przywróceniu temu zespołowi punktu meczowego przez Trybunał Polskiego Związku Motorowego układ tabeli wyglądałby następująco: szóste miejsce – Marma Rzeszów (18 pkt), siódme miejsce – Stal Gorzów (18 pkt), ósme miejsce – Sparta Wrocław (16 pkt) oznaczające spadek. Taka sytuacja sprawiłaby, że na dwie kolejki przed końcem mecz pomiędzy Stalą Gorzów a Spartą Wrocław byłby dla gospodarzy spotkaniem o utrzymanie, a ostatnia kolejka oznaczałaby walkę o ligowy byt. Jednak punkt wywieziony z Rzeszowa pozwolił gorzowianom zamiast patrzeć w dół tabeli skupić się na rywalizacji o awans do fazy play-off. W sezonie 2013 do najważniejszej części sezonu awansowały jedynie cztery najlepsze zespoły po 18. kolejkach.
Po meczu w Rzeszowie Stal zbliżyła się do głównej dwójki walczącej o czwarte miejsce – Unii Leszno i Unii Tarnów, które w 16. kolejce jechały bezpośrednie spotkanie. Przed meczem w Lesznie gospodarze zajmowali czwarte miejsce po 15. kolejkach z dorobkiem 21 punktów. Goście z Tarnowa mieli 20 punktów, natomiast Stal Gorzów – 19 punktów i plasowała się na szóstej pozycji.
Pierwsza seria na stadionie im. Alfreda Smoczyka rozpoczęła się źle dla gospodarzy. W biegu juniorskim Piotr Pawlicki, będący faworytem wyścigu, podciął Kacpra Gomólskiego i został wykluczony. Goście skrzętnie wykorzystali brak Pawlickiego, wygrywając podwójnie. Po pierwszej serii Unia Tarnów prowadziła 14:10. Druga rozpoczęła się od pierwszego drużynowego zwycięstwa gospodarzy, którzy zmniejszyli stratę do dwóch punktów. W siódmym biegu duże problemy miał lider gości – Janusz Kołodziej. Po starcie został zamknięty przez parę Bjerre–Zengota, a dodatkowo na drugim łuku mocno postawiło mu motocykl, co pozwoliło gospodarzom objąć pierwsze prowadzenie w meczu. Niezwykle ciekawy przebieg miał wyścig ósmy. Janowski i Przemysław Pawlicki przez dwa okrążenia jechali niemal obok siebie, jednak to „Magic” reprezentujący Tarnów, wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. W walce o jeden punkt młodszy z braci Pawlickich poradził sobie z Leonem Madsenem i bieg zakończył się remisem. W dziewiątej gontiwie ponownie podwójnie wygrała para Bjerre–Zengota, a gospodarze prowadzili już 30:24. W wyścigu kończącym trzecią serię najlepiej ze startu wyszedł Kacper Gomólski, a tuż obok niego przemknął niczym „TGV” Janusz Kołodziej. Na trzecim okrążeniu Damian Baliński twardym atakiem wywiózł Gomólskiego i goście wygrali 4:2. W jedenastym biegu fantastycznie wystartował Leon Madsen, zostawiając rywali kilka metrów za sobą. Przemysław Pawlicki śmiałym atakiem minął Artioma Łagutę, jednak goście ponownie wygrali, ale tylko 4:2. Gospodarze prowadzili już tylko dwoma „oczkami”. Przed trzynastą gonitwą nadal utrzymywała się skromna przewaga Unii Leszno. Sędzia wyjątkowo długo trzymał zawodników pod taśmą, co najlepiej wykorzystał Damian Baliński. Za nim ruszył Janusz Kołodziej, a o jeden punkt rywalizowali Martin Vaculik i Kenneth Bjerre. Kołodziej minął Balińskiego, natomiast Bjerre, mimo ambitnych ataków, nie zdołał pokonać Vaculika. Przed biegami nominowanymi na tablicy wyników widniał remis.
W 14. odsłonie meczu gospodarze wygrali 4:2 i przed ostatnim wyścigiem prowadzili 43:41. Tarnowianie postawili na najszybszego tego dnia Janusza Kołodzieja, którego partnerem był Maciej Janowski. Barwy gospodarzy reprezentowali bracia Pawliccy. Po starcie sytuacja lepiej wyglądała dla gospodarzy, jednak po chwili wszystko odwróciło się o 180 stopni. Przemysław Pawlicki zbyt szeroko rozegrał pierwszy łuk, co wykorzystał Janowski, a Kołodziej dołączył do swojego partnera. Piotr Pawlicki próbował atakować Kołodzieja, lecz bezskutecznie. Unia Tarnów wygrała 46:44, inkasując trzy punkty i awansując na czwarte miejsce kosztem Unii Leszno.
Przed 17. kolejką Trybunał Polskiego Związku Motorowego przywrócił Unii Leszno jeden punkt meczowy. Tarnów miał 23 punkty, Leszno 22, a Stal Gorzów 19. Zespół z Leszna przegrał w Toruniu 39:51, nie powiększając dorobku punktowego. Równolegle Stal rozgromiła Spartę Wrocław 65:24, zdobywając komplet punktów. Tarnowianie przegrali w Częstochowie 36:54, lecz zremisowali dwumecz 90:90.
Przed ostatnią kolejką Unia Tarnów miała 23 punkty, a Unia Leszno i Stal Gorzów po 22. Stal musiała wygrać w Lesznie minimum pięcioma punktami. Ostatecznie wygrała 47:43, co oznaczało, że Unia Tarnów musiała zdobyć choć jeden punkt z Unibaxem Toruń.
Tarnowianie wykorzystali swoją szansę, zwyciężając 50:40. W fazie play-off Unia Tarnów zajęła ostatecznie trzecie miejsce, przegrywając półfinał z późniejszym mistrzem Polski – Falubazem Zielona Góra.
Stal Gorzów nie zakończyła sezonu happy endem, jednak droga zespołu od walki o utrzymanie do rywalizacji o play-off była niezwykle emocjonująca. Słynne „Gloria Victis” doskonale podsumowuje postawę gorzowian w końcówce rundy zasadniczej.

