Ekstraliga Wpis Wywiad

Kołodziej: Jak będziemy zdrowi, to stać nas na bardzo wiele

1 kwietnia na Stadionie im. Alfreda Smoczyka przed sparingiem ze Spartą Wrocław Unia Leszno zorganizowała tzw. „media day”. Porozmawialiśmy z Kapitanem Byków Januszem Kołodziejem.

Jak Pan podsumuje dotychczasowe przygotowania do sezonu?

– Na razie jest wszystko w porządku z tego względu, że pogoda była dla nas łaskawa, praktycznie wszystko mogliśmy bez problemu odjechać, oprócz jednego sparingu i jednego treningu. Także na razie tej jazdy jest dość dużo, o czym też marzyłem. Bałem się, że pogoda będzie na tyle kiepska i będzie ciągle padać, że będziemy musieli gdzieś krążyć. Obawiałem się również o stan torów, ale tory są dobrze przygotowywane, jeździmy dużo, w dobrych warunkach i oby tak dalej. Moja forma też była wielką niewiadomą. Nie wiedziałem jak będę wyglądał po tej kontuzji, jak będzie wyglądała moja jazda i kondycja. Pozytywnie się zaskoczyłem. Mam wrażenie, że dużo lepiej mi się jeździ, niż chodzi (śmiech). Także to jest bardzo dobry prognostyk przed sezonem.

Jak właśnie wygląda Pana sytuacja zdrowotna i forma fizyczna?

Jest coraz lepiej, lecz na wyleczenie mojej kontuzji potrzeba jeszcze więcej czasu. Proces rehabilitacji przebiega zgodnie z planem, lecz nadal w życiu codziennym odczuwam dyskomfort spowodowany odniesioną kontuzją. Podczas jazdy na pierwszych treningach od samego początku wiedziałem co mam robić z nogą, aby unikać jak się tylko da kontaktu z ziemią. Początkowo w tej nodze nie miałem w ogóle siły, ale na rehabilitacjach wiedzieliśmy nad czym musimy się skupić, aby ta siła wróciła. Muszę przyznać, że bardzo szybko obrałem taki styl jazdy, aby możliwie jak najwięcej odciążyć tę nogę.

Rolą beniaminka jest utrzymanie. Które miejsce według Pana zajmie Unia Leszno po sezonie? Liczy Pan na spokojne utrzymanie czy raczej walkę o Play Offy?

Ciężko powiedzieć. Ja zawsze Unię Leszno będę widział na pierwszym miejscu. Kwestia w jakiej będziemy formie, czy nam szczęście pomoże w postaci ominięcia naszego zespołu przez kontuzje. Najważniejsze, aby cały sezon przejechać w zdrowiu. Więc tak jak powiedziałem, ciężko to przewidzieć i to jest w sumie fajne. Sezon pokaże na co nas stać, o co możemy walczyć. Przy tak wyrównanej stawce ciężko jest przewidzieć, gdzie skończymy sezon. Takie obstawianie jest dobre dla kibiców i bukmacherów, natomiast my zawodnicy żyjemy tu i teraz. Dzisiaj skupiam się na sparingu, jutro na turnieju, a pojutrze na treningu. Z każdych porażek czy błędów musimy wyciągać odpowiednie wnioski i to jest najważniejsze. Co z tego wyniknie? Czas pokaże.

Patrząc na układ sił w PGE Ekstralidze dotarcie do fazy Play Off wydaje się realne.

Tak, jak najbardziej, lecz tak jak powiedziałem nie dam się namówić na wskazanie naszego miejsca po fazie zasadniczej i co będzie dalej. Bardzo ważne jest to, że dogadujemy się w drużynie. W tym wszystkim musi być drużyna, bo to nie są zawody indywidualne tylko drużynowe. Na chwilę obecną wszystko jest super, wszystko się sprawdza. Nikt z nas się nie połamał i nie pogubił. Bardzo mnie cieszy, że wzajemnie sobie pomagamy, bo jak jednemu z kolegów nie idzie to mogę go wesprzeć sprzętem czy informacjami oraz swoim doświadczeniem. Ważna jest drużyna. Na tę chwilę wszystko wygląda super i wydaje mi się, że wiele rzeczy u nas działa. A gdzie wylądujemy? Nie mam pojęcia. Dla mnie ważne jest, aby cała drużyna była zdrowa, bo jak będziemy zdrowi, to stać nas na bardzo wiele.

Jako doświadczony żużlowiec miał Pan możliwość jeżdżenia na różnego rodzaju oponach. W tym roku doszło do zmiany. Opony bezdętkowe zostały zmienione na dętkowe. Czy widzi Pan różnicę? Na której oponie się Panu lepiej jeździ?

Na pewno jest bezpieczniej. Ta opona, aż tak bardzo nie skleja. Trzeba pamiętać, że to nie tylko dętka jest nowością, są również łapacze oraz opona jest bardziej twardsza. Było wiele spekulacji przed sezonem, że będzie trzeba może silniki osłabiać, a wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie. Te wszystkie nowości zabierają tyle mocy, że wręcz trzeba te silniki wzmacniać. Na chwilę obecną jest super i zdaje to egzamin. Słyszałem też dużo opinii, że te łapacze łapią dętki co może skutkować przedziurawieniem. W moim przypadku było kilka razy tak, że mi się opona obróciła. Nie złapałem kapcia, ale to nie jest dobry prognostyk i zły znak. Ważne, że mamy możliwość trenowania i sprawdzania wszystkiego. Wiadomo, że czekamy na warunki bardziej ligowe. Podczas zmagań ligowych temperatura będzie inna, wilgotność będzie inna, a to ma bardzo duży wpływ na sprzęt, który zupełnie inaczej się zachowuje. Trzeba też bardzo dużo pracować nad ciśnieniem w oponie. Potrzeba niby właśnie mniej ciśnienia, ale strasznie to ciśnienie później rośnie. Musimy się zastanowić może nad innym rozwiązaniem czy aby tego ciśnienia jeszcze nie opuszczać. Moim zdaniem teraz każdy skupia się na trenowaniu i na tym aby się rozkręcić przed sezonem. Żeby poczuć się pewnie na torze, aby jeździć bezpiecznie i nie wylądować w szpitalu oraz nie rozwalić swojego kolegi. Mam wrażenie, że w wielu sparingach czy turniejach przedsezonowych zawodnicy jeszcze jadą tak, że szanują swoje zdrowie i swoje kości. Patrzą, że cały sezon przed nimi i mają przyzwyczajenie, że przy starej oponie nie wiedziałeś kiedy ona Cię wytarga, ale na szczęście te nowe opony są bezpieczniejsze. Wiadomo kilku zawodników odniosło już kontuzje, ale nie tak poważne jak w tamtym roku np. Tai Woffinden.

W ostatnim czasie Tai Woffinden ogłosił, że nie będzie startował w sparingach Ostrovii. Jak Pan uważa, czy to słuszna decyzja po tak długiej przerwie od ścigania?

Ja mu się totalnie nie dziwię. Tę kontuzję złapał właśnie na sparingu. Później człowiek nie chce ponownie w to wchodzi. Ja wiem, że żużel to żużel i Tai nadal będzie jeździł, ale w sparingach wiele rzeczy się dociera. Zawodnicy się rozjeżdżają, jeszcze nie mają takich umiejętności bo dopiero je sobie wyrabiają. Bandy nadal nie są perfekcyjnie montowane. Byliśmy w Łodzi i jeden z zawodników wpadł pod tę dmuchaną bandę, czyli nadal mamy w jakimś stopniu problem z tymi bandami. Zostało to oczywiście zgłoszone. Ja sam jestem po wielu kontuzjach i bardzo rozumiem Taia. Moim zdaniem bardzo dobrze zrobił. On też kieruje swoją karierą. On wie co ma robić, aby być gotowym na ligę.

Nadal wraca temat band. Dalej te bandy są za płytko wkopane?

Jeśli jest wszystko w miarę wkopane to, z bandami jest wszystko ok. Często zdarza się tak, że ktoś popełni błąd, albo za płytko wkopie, albo nie naciągnie odpowiednio lin czy da je po prostu za wysoko. Bo jest kilka schematów. Ja szczerze powiem, że u nas na początku też banda była źle zamontowana, ale od razu wszystko zostało poprawione. Też można powiedzieć, że od razu powinniśmy wiedzieć i szybko uczyć się na błędach. Ktoś tę bandę źle zamontował. Banda wyglądała dokładnie tak samo jak teraz, ale była delikatnie w górze bo sznurki które powinny ją dociskać to one ją podniosły. To właśnie często jest problemem w przypadku tych sznurków. One są różnej długości i wystarczy, że zostanie jeden z nich źle naciągnięty, gdzieś popuści i banda już jest źle zamontowana. Dlatego są stworzone schematy i tym powinni zajmować się odpowiedni ludzie, a nie zawodnicy. Oczywiście ten temat nas interesuje, ponieważ przez takie błędy możemy stracić zdrowie, a nawet życie. Nie którzy próbują coś zataić, albo oszczędzić na linach, bo powiedzmy, że lina powinna być grubości kciuka, a jest grubości małego palca u nogi. Dla mnie jest to bardzo dziwne, że niektórzy oszczędzają na bezpieczeństwie.

Na koniec pytanie o Nazara Parnickiego. Jaki wpływ na niego może mieć SGP? Bardziej pozytywny czy negatywny? Z jednej strony więcej jeżdżenia, natomiast z drugiej ciągłe podróże. Czy to odbije się na jego formie ligowej?

Może się odbić, bo sam to przeżyłem, ale popatrzmy na to z kilku stron. Ja generalnie na temat tego nie rozmawiałem z Nazarem, bo to jest jego decyzja i sprawa, ale gdyby on z tego zrezygnował, zostawił to, to by trochę wyszło, że nie podejmuje nawet rękawic, że się boi i odpuszcza. Natomiast on teraz to wszystko wziął, ma strasznie dużo na głowie. Widać, że jest odważnym człowiekiem i niczego się nie boi. Wydaje mi się, że może to się odbić na formie ligowej, ale nie musi. Wiadomo większe zmęczenie, więcej podróży, ale z drugiej strony jest młodym zawodnikiem i niech korzysta z okazji. Trzymamy za niego kciuki i może liczyć na naszą pomoc. Jest w tak młodym wieku, że musi podejmować to ryzyko. Będzie miał dużo jazdy. Dawniej zawodnicy też mieli bardzo dużo jazdy. Ważne, aby wracał z każdych zawodów cały i zdrowy.