Po środowym sparingu, w którym Sparta Wrocław na własnym torze zmiażdżyła Włókniarza Częstochowa ponownie porozmawialiśmy z trenerem gospodarzy -Piotrem Protasiewiczem.
Dzisiaj debiutował Pan jako trener na stadionie Olimpijskim. Rywal raczej taki nie z najwyższej półki, ale chyba coś można z dzisiejszego sparingu wynieść?
– Ja do tych pierwszych sparingów to podchodzę z dystansem. Tym bardziej, że Częstochowa, oczywiście z całym szacunkiem, nie jest najmocniejszą drużyną w tej lidze. Bardziej mi chodziło tutaj o opinie zawodników, bo to jest dla mnie priorytetem. Tor jest inaczej przygotowywany, więc też się trochę uczymy. Toromistrz jest nowy, też się uczy. To było dla mnie najważniejsze, pogoda nie pomogła, nie można było robić równo, tak jakby się chciało. Polać go tak jak chcieliśmy i pojechać do końca, ale pierwsze biegi jakieś tam odpowiedzi dały. Wiem, co zawodnicy szykują, chcemy na kolejne sparingi przygotować tor taki bardziej ligowy. Drużyna będzie na pewno bardziej wymagająca i myślę, że tor będzie nieco inny, ale taki, żeby zawodnikom pasował i był powtarzalny, to jest priorytet. Jeździli wszyscy, mamy jeszcze w zanadrzu jednego juniora, który też będzie jechał tutaj w następnym sparingu, bo nie jestem w stanie zmieścić, żeby każdy pojeździł. Także Marcel pojedzie w sparingach z Unią Leszno.
Czyli można powiedzieć i zaprzeczyć wszystkim informacjom, które pojawiły się między innymi dzisiaj, że Marcel trenował w ROW-ie, i że pojedzie w ROW-ie Rybnik?
– Nie będę tego komentował. Marcel na pewno dostanie szanse w sparingu z Unią Leszno.
Pierwszy mecz ekstraligowy i od razu ze swoim byłym klubem. Jest jakaś taka rywalizacja u Pana?
– Na pewno będzie ciśnienie większe w moim przypadku, ale taki jest sport. Przygotuje drużynę najlepiej jak potrafię, abyśmy wygrali to spotkanie.
Co zadecydowało, że opuścił Pan Zieloną Górę?
– Nie chciałem pracować dalej w klubie. Miałem zdecydowanie inne plany co do mojej przyszłości. Chciałem pracować z dwoma zawodnikami indywidualnie. Wtedy zadzwonił mój obecny szef – Pan Andrzej i zaproponował mi pracę.
Życie pisze różne scenariusze. Miał pan doświadczenie z dawnych lat jako zawodnik. Nie chciał Pan pracować w Zielonej Górze, natomiast tutaj zespół charakterologicznie wydaje się dużo łatwiejszy do prowadzenia niż tam.
– System pracy i współpracy jest bardzo ważny jeśli chodzi o drużynę. Pierwsze decyzje musiałem podjąć jeszcze zimą. Przede mną kolejna w sprawie juniora. Kto będzie z Mikkelem w parze. Liga jest bardzo wyrównana, chyba najbardziej wyrównana od lat. Moim zdaniem 5-6 drużyn będzie biło się o najwyższe cele, a nie tak jak większość przewiduje, że tylko Sparta, Toruń i Motor.
Jak się Pan odniesie do słów Prezesa Mrozka, który podczas prezentacji swojej drużyny ogłosił, że przed rozpoczęciem sezonu jeden z wrocławskich juniorów zostanie wypożyczony do Rybnika.
– Ambitne słowa (śmiech). Nie będę tego komentował. Każdy ma prawo do swoich wypowiedzi. Nie byłbym taki pewny, że to się wydarzy. Na chwilę obecną nic nie mogę powiedzieć bo nie ma decyzji. Marcel się jeszcze nie ścigał. Jedynie trenuje.
Widzieliśmy jak dzisiaj prezentował się Mikkel Andersen. Jego jazda na dystansie mogła się naprawdę podobać. Czy widzi Pan w nim to, że jest to ta klasa sportowa na Ekstraligę?
– Na pewno to będzie trudny rok dla niego i on sobie z tego zdaje sprawę. Proszę mi zaufać, że to nie będą łatwe biegi dla niego zaplecze ekstraligi i ekstraliga, są po prostu inne. Inne prędkości. Jest bardzo młodym zawodnikiem. On zna i ja też jego atuty. To jest bardzo odważy zawodnik trochę gorzej startujący, ale to są elementy, które idzie poprawić, albo potrzebuje też czasu, ale nie zakładałbym jakiejś presji oczekiwań. bo takiej nie może być na tak młodych zawodnikach. On się uczy cały czas.









