2. Ekstraliga Wpis Wywiad

Robert Chmiel o upadku podczas Memoriału w Częstochowie: „To była niefortunna sytuacja”

Podczas Memoriału Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego nie zabrakło emocji – niestety także tych nieprzyjemnych. Jednym z uczestników groźnie wyglądającego upadku był Robert Chmiel, który po zawodach opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądała sytuacja, oraz o swoim stanie zdrowia.

Zawodnik Wilków Krosno przyznał, że odczuwa skutki wypadku, ale na szczęście nie doszło u niego do poważniejszej kontuzji. – „ Jestem obolały i poobcierany, kość ogonowa trochę mi dolega, ale to powinno szybko przejść”.

Do samego zdarzenia doszło na prostej, gdzie zabrakło miejsca. Robert Chmiel nie zgodził się z decyzją sędziego o jego wykluczeniu i przedstawił swoją perspektywę tego upadku – „Zostałem uznany za winnego spowodowania upadku przez sędziego. Według mnie to błędna decyzja, bo jechałem swoją linią. Byłem z tyłu, ale jechałem swoją linią toru jazdy. Szymon Ludwiczak zareagował na ruch Szostaka. Miałem zamiar przymknąć Szymona, a Szymon zrobił taki ruch, że wystawił mi tylne koło, co spowodowało, że musiałem się od niego odbić. Jednocześnie najechałem na koło Szostaka, bo koledzy się zjechali. Jest to niefortunna sytuacja znalazłem się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie”.

Niestety w przypadku Sebastiana Szostaka konsekwencje upadku okazały się znacznie poważniejsze. Zawodnik doznał złamania w obrębie kręgosłupa piersiowego TH4 oraz urazu w obrębie odcinka szyjnego C6. Na szczęście nie jest potrzebna operacja, ale zawodnika Włókniarza Częstochowa czeka kilka tygodni przerwy od startów oraz rehabilitacja.

Po kraksie Chmiel zdecydował się kontynuować zawody, aby sprawdzić swoją dyspozycję do jazdy. Jak sam przyznał brakowało mu pełnego zakresu ruchu co uniemożliwiało walkę na dystansie, dlatego starał się jechać bezpiecznie, aby nie zagrażać innym zawodnikom na torze, co przełożyło się na nienajlepszy wynik.

Mimo trudności zawodnik nie załamuje rąk. Podkreśla, że w pierwszym sparingu bardzo dobrze czuł się na torze i zarówno sprzęt, jak i forma dają powody do optymizmu.

Rozmowę z Robertem możecie zobaczyć poniżej