W latach 2000. w polskich ligach żużlowych, nader często zaproszenie do jazdy w niższych ligach dostawały zespołu zagraniczne. Jednym z takich zespołów był węgierski Speedway Miszkolc. W roku 2008 zespół z Węgier po rundzie zasadniczej był liderem 2. Ligi. Runda finałowa w formacie każdy z każdym (zespoły miejsc z 1-4) była nieudana i ostatecznie Start Gniezno uzyskał awans, wyprzedzając w ostatnich kolejkach zespół z Węgier. Z zespołu z Miszkolca odszedł Tomasz Bajerski, a jego miejsce zajął Siemion Własow, który w sezonie 2008 pojechał dla zespołu Kolejarza Rawicza, w trzynastu biegach uzyskał średnią 0,536.
Sezon 2009 zaczął się dla Własowa fantastycznie – od płatnego kompletu z Kolejarzem Opole na domowym torze. Następny mecz domowy pojechali z drużyną z Piły i ponownie 13+2 stranieri zespołu z Węgier. W pozostałych meczach rundy zasadniczej Własowa zaliczył jeszcze jeden płatny komplet u siebie z zespołem z Krosna. W siedmiozespołowej drugiej lidze bezdyskusyjnym zwycięzcą rundy zasadniczej był Orzeł Łódź. Speedway Miszkolc zajął drugie miejsce, ale przewaga nad piątym Kolejarzem Opole wyniosła w tabeli tylko 3 pkt. Siemion Własow zakończył rundę zasadniczą ze średnią 2,23.
W sezonie 2009 faza finałowa różniła się od wcześniej wskazanej z sezonu 2008. Format na sezon 2009 polegał na fazie play-off z zespołami z miejsc 1-6. Zespół z Węgier pojechał mecze ćwierćfinałowe bez Siemiona Własowa. Niewielka porażka 43:47 w Opolu, pozwoliła w rewanżu z nawiązką odrobić straty (63:27) i Speedway Miszkolc w półfinale miał rywalizować z zespołem z Lublina. W rundzie zasadniczej ekipa z Węgier wysoko przegrała w Lublinie 63:29, a Własow pojechał jeden ze słabszych meczów, zdobywając 9 „oczek”. Pierwszy mecz odbył się w Lublinie. Ku zdumieniu ekspertów Własow pojechał fatalne spotkanie. W czterech biegach zdobył 4 punkty i 2 bonusy, a w swoim czwartym wyścigu został nawet zastąpiony przez kolegę z drużyny. Pomimo fatalnego występu lidera, węgierski zespół przegrał tylko czterema „oczkami” w Lublinie (43:47). Duża w tym zasługa Czecha Adriana Rymela, który zadebiutował w drużynie z Miszkolca w siódmej kolejce rundy zasadniczej i ku uciesze fanom węgierskiego klubu przywoził dwucyfrowe rezultaty. Rywalizował jednak głównie z zespołami z dołu tabeli. W meczu w Lublinie zdobył 15+1 w sześciu startach i to jego postawa uchroniła Speedway Miszkolc od wyższej porażki. Rewanż na Węgrzech to była formalność dla gospodarzy. Goście nie wpisali pod nr 2 i 4 żadnego zawodnika! Płatny komplet (11+1 ) zdobył Własow, a mecz zakończył się rezultatem 55:37.
Mecze finałowe miały się odbyć z Orłem. Łodzianie byli zdecydowanymi faworytami rozgrywek. W fazie play-off wygrali zdecydowanie wszystkie mecze z zespołami z Piły i Krosna. Przed spotkaniami finałowymi ukazała się szansa dla zespołu z Węgier. Lider Orła Łódź – Simon Gustafsson, który przed meczem rewanżowym w półfinale miał średnią 2,58 doznał kontuzji w pierwszym biegu meczu rewanżowego z Krosnem, w którym przeleciał nad bandą.
Ostatecznie Gustafsson pojawił się w Miszkolcu, tak jak jego bardziej znany ojciec – Henrik Gustafsson. Mecz rozpoczął się dobrze dla gości z Łodzi. Po pierwszej serii było 13:11 dla Orła. W piątym biegu para Henrik i Simon Gustafsson wygrała 4:2 i Orzeł prowadził 17:13. Od szóstego wyścigu jednak rozpoczęli szturm gospodarze, na czele z wygrywającym bieg za biegiem Własowem. Biegi 6-8 to trzy zwycięstwa 4:2 dla gospodarzy i prowadzili w meczu 25:23. W dziewiątej gonitwie co prawda para gości Freddie Eriksson-Piotr Dym potrafiła wygrać 5:1 ze słabo spisującym się Rymelem, ale wyścig dziesiąty to natychmiastowa riposta gospodarzy i prowadzenie 31:29. Ostatnie pięć biegów to brak drużynowych zwycięstw gości i drużyna z Węgier triumfowała 50:40. Liderem Speedway Miszkolc Siemion Własow, który zdobył 14 pkt. Został pokonany jedynie w swoim pierwszym biegu, podobnie jak podczas rewanżowego meczu z drużyną z Lublina.
Dwa tygodnie po meczu na Węgrzech miał miejsce rewanż w Łodzi. W rundzie zasadniczej, podczas meczu rozgrywanego w województwie łódzkim, zespół Orła wygrał 61:31. Nietypowy wynik był spowodowany tym, że w sezonie 2009 mogła być stosowana złota rezerwa taktyczna- tzw. Joker, który przysługiwał, gdy zespół przegrywał 10 pkt. Liderem tamtego spotkania, po stronie gości, był Własow, który zdobył 12 pkt. w sześciu biegach. Zespół gości w rewanżu miał możliwość stosowania zastępstwa zawodnika za Laszlo Szatmariego, który zakończył sezon ze średnią 1,744, a w pierwszym meczu finałowym zdobył 5 punktów i 2 bonusy. Wydawała się to dobrą wiadomością dla zespołu z Węgier, mając świadomość, że w składzie jest Własow i Rymel. Mimo możliwości stosowania ZZ przez gości to gospodarze byli faworytami odrobienia 10 pkt. z pierwszego meczu.
Mecz zaczął się od małego trzęsienia ziemi. Simon Gustafsson w biegu juniorskim przegrał z Józsefem Tabaką i zespół z Węgier rozpoczął mecz od zwycięstwa 4:2. Kolejne wyścigi to jednak dominacja Orła. Po 7. biegu Orzeł prowadził już 28:14, a co ważne dla gospodarzy, w pierwszych dwóch gonitwach nie potrafił wygrać Własow. Punktem zwrotnym meczu był bieg dziewiąty. Po premierowym, indywidualnym zwycięstwie w biegu ósmym Własowa. Janusz Ślączka, trener zespołu z Miszkolca, zdecydował się, że Rosjanin pojedzie jako Joker. W biegu 9. miał rywalizować z niepokonanym do tej pory Henrikiem oraz Simonem Gustafssonami. W pierwszej odsłonie ten starszy atakował Własowa i w konsekwencji Szwed wpadł w bandę. Sędzia zdecydował, że to on jest winny wypadku, a co gorsze, nie pojawił się w następnych biegach. Wyścig dziewiąty zespół z Miszkolca wygrał 7:2 i to ponownie Węgrzy byli lepsi w dwumeczu. Radość zespołu gości nie trwała długo, gdyż para Dym-Eriksson wygrała 5:1 i było 37:26 dla gospodarzy (77:76 w dwumeczu). Ostatnie pięć biegów, tak jak w Miszkolcu dwa tygodnie wcześniej, to brak zwycięstwa biegowego zespołu z Łodzi. W gonitwie jedenastej para Własow-Magosi wygrała 5:1. W następnym biegu ponownie na torze pojawił się Własow i znowu wygrał. Przed trzynastym wyścigiem rezultat meczu wynosił 41:34. Zespół Orła miał świadomość, że Własow mógł pojawić się na torze już tylko w piętnastym biegu, więc musieli szukać swoich szans na doprowadzenie do dwucyfrowego prowadzenia w biegu nr 13 i 14.
Na nieszczęście gospodarzy w biegu trzynastym wygrał dość słabo jeżdżący w całym dwumeczu finałowym Rymel i przed pierwszym wyścigiem nominowanym drużyna z Węgier prowadziła pięcioma punktami w dwumeczu, co praktycznie zamykało dalszą rywalizację o awans do 1. Ligi. Biegi nominowane skończyły się remisami i Orzeł wygrał, ale tylko 49:44, przez co przegrał w dwumeczu 89:94. Bohaterem spotkania był Siemion Własow – żużlowy one hit wonder, który zdobył 22 pkt., co do dnia dzisiejszego jest najlepszym wynikiem w polskich ligach żużlowych w jednym meczu! Emocje nie zakończyły się tuż po ostatnim biegu. Działacze Orła widząc jak Własow mijał z łatwością na prostych liderów gospodarzy, zgłosili protest na pojemność silnika Rosjanina. Protest został odrzucony i oficjalnie Speedway Miszkolc awansował do 1. Ligi.
W czterech meczach fazy play-off Własow osiągnął średnią 2,55. Gdyby nie licząc najgorszego w sezonie meczu półfinałowego w Lublinie, w ostatnich trzech meczach Własow osiągnął średnią 2,81. Zdobył 47+1 na 51 możliwych punktów do zdobycia. Rosjanin w kolejnym sezonie nie znalazł miejsca w klubie z Miszkolca. Porozumiał się natomiast na starty w zespole z Krakowa w rozgrywkach 2. Ligi. W sezonie 2010 pojechał w pięciu meczach, osiągając średnią 1.125. To był ostatni sezon Własowa na polskich torach. Łącznie Siemion pojechał w sześciu sezonach na polskich torach i jedynym sezonem, w którym był pełnoprawnym liderem zespołu to był sezon 2009, w którym okazał się bohaterem i doprowadził zespół z Węgier do awansu do 1. Ligi.









