Analiza Ekstraliga Historia Wpis

Umiesz liczyć, licz też na innych. Walka o utrzymanie w sezonie 2013

Rok 2013 był drugim i zarazem ostatnim do tej pory w XXI wieku sezonem, w którym aż 10 zespołów występowało w Ekstralidze. W sezonie 2014 w Ekstralidze, podobnie jak w 2011 roku, uczestniczyło tylko 8 zespołów. Z uwagi na zmniejszenie liczebności klubów, sezon 2013 miał być wyjątkowo elektryzujący, ponieważ aż trzy zespoły miały zostać zdegradowane do I ligi.

Po 15. kolejkach było praktycznie pewne, że do I ligi spadną zespoły Startu Gniezno oraz Polonii Bydgoszcz, które traciły po 6 punktów do bezpiecznego miejsca, a w dodatku w 17. kolejce miały do rozegrania mecz między sobą. Ostatecznie po 16. kolejce obie straciły matematyczne szanse na utrzymanie. Przed tą serią zmagań dwa ostatnie bezpieczne miejsca pozwalające na utrzymanie w lidze zajmowały zespoły Stali Gorzów (18 punktów) oraz Sparty Wrocław (14 punktów). Taką samą liczbę punktów w tabeli co zespół z Wrocławia miała drużyna Marmy Rzeszów.

W rundzie 16. doszło do bezpośredniego starcia pomiędzy Marmą Rzeszów a Stalą Gorzów. Gospodarze liczyli na dopisanie trzech punktów do tabeli, gdyż w Gorzowie wygrali spotkanie 48:42. Rewanż w Rzeszowie dobrze rozpoczęli goście od prowadzenia 8:4. W następnych biegach to gospodarze zaczęli wygrywać i objęli prowadzenie 24:18 po drugiej serii. Dobra postawa gospodarzy była zasługą Nickiego Pedersena i Grzegorza Walaska, którzy wygrali oba swoje biegi indywidualnie. Trzecią serię od kolejnego zwycięstwa zaczął Grzegorz Walasek. Niestety dla gospodarzy, od 9. gonitwy w drużynie gości pojawiła się dwójka zawodników – Niels-Kristian Iversen oraz Krzysztof Kasprzak – która wygrywała bieg za biegiem. Po 11. wyścigu wynik na tablicy był remisowy, który utrzymał się do 15. biegu. Decydujący wyścig zapowiadał się fatalnie dla gospodarzy. Walasek, od zwycięstwa w 8. biegu, nie wygrał już żadnego, podobnie jak startujący w biegu 14. Pedersen. W drużynie gości pod taśmą stanęli Kasprzak i Iversen, którzy od 9. biegu zdobywali punkty w każdej gonitwie. W 15. biegu dość niespodziewanie gospodarze wyszli na podwójne prowadzenie. Za parą gospodarzy ruszył Iversen, który na drugim okrążeniu wjechał pomiędzy dwóch zawodników, w praktycznie identycznym miejscu na torze jak Joe Screen w słynnym 15. biegu spotkania Włókniarz Częstochowa – Stal Gorzów z 1995 roku. Atak Duńczyka sprawił, że mecz zakończył się remisem, a Marma Rzeszów zamiast tracić jeden punkt do Stali, straciła aż trzy punkty, co pozbawiło ją szansy na wyprzedzenie zespołu z województwa lubuskiego w tabeli.

Z wyniku w Rzeszowie byli zadowoleni we Wrocławiu. Drużyna Sparty, po zakończeniu spotkania w Rzeszowie, rozegrała mecz z Unibaxem Toruń. Gospodarze od początku jechali jak natchnieni. Po 9. biegu prowadzili 34:20 i w dwumeczu objęli prowadzenie 74:70. Goście w następnych pięciu wyścigach wzięli się za odrabianie strat, a w szczególności 18-letni Paweł Przedpełski, który w biegach 10-14 aż czterokrotnie wygrywał. Goście, dość niespodziewanie, przed ostatnim biegiem mieli szansę na wywiezienie remisu z Wrocławia. Przyjezdni musieli jednak uznać wyższość rywali, gdyż gospodarze wygrali ostatnią gonitwę 5:1. Sparta ostatecznie nie uzyskała punktu bonusowego (91:89 w dwumeczu dla Unibaxu).

Dwa dni po szesnastej kolejce Trybunał Polskiego Związku Motorowego złagodził karę dla Unii Leszno i Marmy Rzeszów, przywracając im jeden punkt meczowy, który został odebrany obu klubom w pierwotnej decyzji. Kara dotyczyła spotkania 10. kolejki, w którym zawodnicy z Rzeszowa odmówili wyjazdu na tor w Lesznie, w każdym z piętnastu biegów, przez co spotkanie zakończyło się wynikiem 75:0 dla gospodarzy. Decyzja o przywróceniu punktu miała istotny wpływ na tabelę. Drużyna Marmy wyprzedziła Spartę o punkt i zajmowała siódme, bezpieczne miejsce w tabeli.

Przed 17. rundą Stal Gorzów miała 19 punktów, Marma Rzeszów 17, a Sparta Wrocław 16. „Żurawie” miały przed sobą mecz domowy z liderem tabeli, Falubazem Zielona Góra, a po zakończeniu tego spotkania Stal Gorzów podejmowała rywali z Wrocławia. Gospodarze, po decyzji o przywróceniu im punktu meczowego oraz przegranej w Zielonej Górze jedynie w stosunku 44:46, mieli realną szansę na wygranie meczu za trzy punkty i postawienie zespołu Sparty pod presją.

Mecz rozpoczął się od zwycięstwa gospodarzy 5:1, jednakże w następnych biegach gospodarze nie potrafili wygrać drużynowo i po drugiej serii było po 21. Trzecia seria, tak jak pierwsza, rozpoczęła się od podwójnego zwycięstwa gospodarzy. Po 11. biegu Marma prowadziła 36:30 i była coraz bliżej wygranej wraz z bonusem. W 12. wyścigu przełamali się goście, którzy pierwszy raz tego dnia wygrali podwójnie. Przed biegami nominowanymi było 40:38 dla gospodarzy. W 14. gonitwie para gości Jarosław Hampel-Krzysztof Jabłoński pokonała rywali i po raz pierwszy w tym meczu goście objęli prowadzenie. Ostatni bieg tego meczu to istny rollercoaster emocji. Po starcie zawodnicy Marmy wyszli na 5:1. Nicki Pedersen asekurował prowadzącego w wyścigu Grzegorza Walaska, ale finalnie musiał uznać wyższość Andreasa Jonssona na trzecim okrążeniu. Na ostatnim łuku, na nieszczęście dla Rzeszowian, defekt zanotował Walasek, który siłą rozpędu dojechał do mety na ostatniej pozycji. Rzeszowianie zamiast zdobycia dwóch dużych punktów meczowych czy nawet jednego, finalnie nie powiększyli swojego dorobku w tabeli. Po raz drugi z rzędu gospodarze w 15. biegu stracili podwójne prowadzenie na domowym torze z rywalem z województwa lubuskiego. Falubaz wygrał 47:43.

Wrocławianie dowiadując się o wyniku w Rzeszowie, nie byli pod presją i zapewne miało to wpływ na to, że przegrali z kretesem w Gorzowie 29:61. Przed ostatnią kolejką to nadal Marma miała wszystko w swoich rękach. Jednak, aby tak się stało, musiała wygrać w Bydgoszczy. Słowo „wygrać” było jak najbardziej adekwatne, ponieważ w tym samym czasie Sparta miała podejmować zdegradowany zespół Startu Gniezno, a w przypadku ewentualnej równej liczby punktów meczowych wyżej byłaby Sparta, ze względu na wygrany dwumecz z Rzeszowem (90:89).

Wrocławianie od początku dominowali w meczu ze Startem. Po 3. biegu prowadzili 14:3, a kibice z Wrocławia bardziej myśleli o tym, co się dzieje w Bydgoszczy, niż o swoim spotkaniu. Na torze przy ulicy Sportowej Polonia od początku prowadziła w spotkaniu. Po 6. biegu gospodarze prowadzili 23:13. Kolejne trzy wyścigi to niespodziewane wygrane gości, którzy zmniejszyli stratę do 2. punktów. W 10. biegu Poloniści pewnie prowadzili 5:1, kiedy na trzecim okrążeniu defekt zanotował prowadzący Łoktajew. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze, i zespół gospodarzy w następnym wyścigu zanotował podwójne zwycięstwo. W 12. gonitwie kolejne zwycięstwo zanotował Nicki Pedersen, a goście zmniejszyli straty. W 13. biegu, po pierwszym okrążeniu, gospodarze prowadzili podwójnie, ale świetny atak Okoniewskiego pozwolił jemu i Walaskowi na wyprzedzenie Roberta Kościechy, przez co Polonia prowadziła 41:37 przed biegami nominowanymi. W 14. wyścigu doszło do rzadko spotykanego wydarzenia. Szczepaniaka oraz Łoktajewa, którzy swoje ostatnie dwa starty zakończyli bez punktu, zastąpili juniorzy: Mikołaj Curyło, który dopiero w biegu 12 został pokonany przez Pedersena, oraz solidnie jeżdżący Szymon Woźniak. Bieg rozpoczął się od defektu na starcie Curyły, co wykorzystali goście, lecz tylko częściowo. Okoniewski dojechał przed Woźniakiem, ale Pavlić nie nawiązał walki z wychowankiem Polonii. Przed 15. biegiem Polonia prowadziła 43:41. Goście musieli wygrać ten bieg, ponieważ Sparta wygrała swoje spotkanie (65:24) i tylko zwycięstwo dawało im utrzymanie. Rzeszowianie mogli być spokojni o Pedersena, który tylko w inauguracyjnym biegu nie dojechał na pierwszej pozycji. Na drugim biegunie był Grzegorz Walasek, który nie potrafił wygrać indywidualnie tego dnia w Bydgoszczy. W ostatnim wyścigu najsłabiej wyszedł Andersen. Rzeszowianie po szerokiej starali się uzyskać prędkość, ale udało się to tylko Pedersenowi. Na domiar złego dla gości, pod bandą Andersen twardym atakiem zostawił minimum miejsca dla Walaska, przez co musiał on wyhamować, co umożliwiło Buczkowskiemu przy krawężniku dołączyć do Andersena. Walasek starał się ambitnie zbliżać do Buczkowskiego, ale nie miał możliwości przeprowadzenia skutecznego ataku. Bieg zakończył się remisem, a cały mecz zwycięstwem Polonii 46:44.

Sparta Wrocław zakończyła rozgrywki na 7. miejscu z 19 punktami, co dało jej utrzymanie w Ekstralidze. Marma uzyskała jeden punkt mniej i dość niespodziewanie pożegnała się z elitą na sezon 2014. Zespół z Dolnego Śląska do dnia dzisiejszego nie zanotowała spadku z Ekstraligi i obecnie jest jedynym zespołem, który w XXI wieku rozegrał wszystkie 25 sezonów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.