Analiza Felieton SGP Wpis

Nowe lokalizacje GP, czyli wątpliwej jakości ekspansja cyklu

Kiedy Discovery obejmowało ster okrętu zwanego Speedway Grand Prix wielu z nas zastanawiało się z czym to się będzie wiązać. Szumne zapowiedzi mogły mocno rozpalić nasze nadzieje. Armando Castagna sondował możliwość rozegrania rundy w Argentynie. W Melbourne składano zlecenia na wynajem sprzętu drogowego do ułożenia toru, a w Stanach zastanawiano się czy kolejne zawody żużlowe na Los Angeles Memorial Coloseum uda się rozegrać z większą pompą niż finał z 1982. Co z tego wyniknęło?


To jest zasadnie postawione pytanie. Grupa Discovery to przecież amerykański moloch z gigantycznym budżetem. Do dziś pamiętamy szumne zapowiedzi, wielkie plany i ogromne ambicje. 23 grudnia 2021 roku ukazał się artykuł pióra Pana Mateusza Puki na łamach Przeglądu Sportowego, w którym padło zdanie: – Okazuje się bowiem, że kolejnymi państwami, w których mogą odbyć się turnieje Grand Prix są: USA, Argentyna, a także… Francja i Hiszpania. Władze FIM już podjęły kroki, by promować żużel właśnie w tych dwóch europejskich krajach. – I naprawdę w te obietnice wierzyliśmy. Kto jak nie amerykanie? – Grupa Discovery wchodzi do żużla, żeby w końcu pokazać ten sport całemu światu. Chcemy, żeby ta dyscyplina przestała opierać się tylko na siedmiu, czy ośmiu krajach i stała się globalna. Francois Ribeiro obiecał nam to i na pewno dotrzyma słowa – przekonywał nas Jorge Veigas na łamach Speedway Star. Jak doskonale wiemy stwierdzenie „na pewno” tyczy się tylko dwóch kwestii w żużlu – na pewno o transferach warto pisać już w kwietniu i na pewno nie można w to wszystko wierzyć. Tak samo z resztą jak w słowa działaczy.

Stadion Narodowy w Warszawie / Materiały prasowe fimspeedway.com

Witamy w nowej erze żużla zestarzało się tak sobie. Bo z jednej strony nie można przejść obojętnie wobec ujednolicenia Indywidualnych Mistrzostw Świata w różnych kategoriach wiekowych. Przemianowanie IMŚJ na SGP 2 i organizowanie trzech rund dzień przed wybranymi zawodami SGP to dobry ruch, który ściągnął na trybuny jakąś większą grupę kibiców. Stworzenie przedsionka dla zawodników U21 i dodanie do niego otoczki z samego cyklu to także dobry ruch. Tak samo można skwitować SGP 3, czyli mistrzostwa świata do lat 16 na motocyklach o pojemności 250CC. Pomysł na miniżużlowe SGP4 też należy zapisać po stronie plusów. Tony Rickardsson spisał się jako ambasador i opiekun najmłodszych zawodników naprawdę dobrze. – Moim celem jest to, by młodzież łatwiej mogła wchodzić do Speedway Grand Prix oraz do innych turniejów. Włożę swoje doświadczenie, energię i entuzjazm w nową rolę i patrzę pozytywnie na to, że będę mógł uczestniczyć we wprowadzeniu żużla w nową erę – przekonywał Rickardsson na konferencji prasowej wprowadzającej nas w „Nową Erę”.

Wiadome było, że nie od razu zbudowano Rzym, więc lokalizacje pierwszych turniejów były bez fajerwerków i nie były zaskoczeniem, chociaż planowana na 5 października runda nazwana roboczo „Grand Prix Oceanii” rozpalała nadzieję. Zaplanowano 12 rund, co już było poszerzeniem dotychczasowych standardów. W 2022 roku zawody rozegrano jednak w 10 miastach gdyż Rosja wywołała wojnę z Ukrainą i runda w Togliatti się nie odbyła. Jak pokazała nam przyszłość, na zorganizowanie „Grand Prix Oceanii” nie było chętnych. Tak więc najlepsi żużlowcy na świecie ścigali się w Gorican, Warszawie, Pradze, Teterow, Gorzowie, Cardiff, Wrocławiu, Vojens, Malilli i Toruniu. Polska czwórka była pewnikiem, Teterow, Gorican i Cardiff wróciło do kalendarza, a reszta była totalnie do przewidzenia.

Kolejny rok to kolejna próba podbicia Australii. Kolejna nieudana. W cyklu w 2023 roku jedyną zmianą jaką zobaczyliśmy w kalendarzu było wpisanie łotewskiej Rygi za Wrocław. Wydaje się, że tylko dlatego, że ktoś zorganizować rundę musiał, a we Wrocławiu przecież i tak był finał DPŚ, więc 4 duże imprezy i tak były w Polsce. Kopiuj wklej z poprzedniego sezonu z małą gwiazdką przy zamianie Wrocławia na Rygę. W międzyczasie snuto piękne plany o możliwości rozegrania rundy Grand Prix w Chinach czy jakimś arabskim kraju na środku pustyni…

OneSolar Arena w Landshut / Materiały prasowe fimspeedwaygp.com

Rok 2024 to zmiany! Naprawdę! W końcu doczekaliśmy się i zamieszano w tym żużlowym kotle z lokalizacjami, jakby powiedział Maciej Noskowicz i wyciągnięto zupełnie nowe miejsca dotychczas nieznane żużlowemu kibicowi!
A tak poważnie to wrócił nam do cyklu Wrocław, a Teterow został zastąpiony przez niemieckie Landshut. Tyle. Jakież wielkie rozczarowanie musiało panować w hiszpańskich domach, gdy podczas sjesty dowiedzieli się, że i tym razem nie zobaczą najlepszych żużlowców na świecie w swoim kraju! Francuzi z pewnością opuścili restauracje w ramach protestu, że znów w Paryżu nie będą mogli podziwiać Bartosza Zmarzlika, a Australijscy surferzy zgrabnym „Fucking hell” podsumowali brak rundy na Antypodach. Może za rok zobaczymy rundy w zupełnie nowych miejscach? Pomyślał nikt.

Discovery bliżej było do zawinięcia interesu niż jego ekspansji. Widzieliśmy, że z tej mąki chleba już nie będzie i co sprytniejszy zauważył, że dni Discovery wydają się być policzone. Jeśli tabelki w Excelu nie świecą się na zielono to takie korporacje jak Discovery zaczynają panikować i rakiem wychodzić z interesu. Absolutnie się nie ma co dziwić. Niewielu chciałoby pompować ogrom pieniędzy bez widocznego sukcesu, prawda Panie Bieńkowski?

National Stadium w Manchesterze / Materiały prasowe fimspeedway.com

Tak więc w kalendarzu na 2025 dokonaliśmy aż trzech (!) zmian. Całkowicie wypadło nam Gorican, (a szkoda, bo tam naprawdę jest się na czym pościgać), Toruń miał zorganizować finał SoN, więc siłą rzeczy w kalendarzu nie było tej lokalizacji i pojawiło się nowe miejsce. Manchester. Z biegiem czasu okazało się, że nie zobaczymy rundy w Cardiff z powodów ekonomicznych – po prostu komuś się przestało opłacać, a drugą rundę przekazano Manchesterowi. I cokolwiek o cyklu SGP już nie zostało powiedziane w tym artykule – to był strzał w dziesiątkę. W setkę! Pierwsza runda w Manchesterze była czymś wybitnym. 65 wyprzedzeń to jeden z najlepszych wyników w historii. Dzień później było troszkę gorzej, ale i tak na tyle dobrze, że żadna inna runda nie zbliżyła się do tej w kontekście emocji i zdarzeń na torze.

Pod koniec sezonu już głośno mówiło się, że Discovery mówi Adios i promotor musi pojawić się nowy. Cykl przejęło Mayfield Sports Events Ltd, a właściciel firmy Richard Coleman wprost mówił na łamach Sportowych Faktów – nie chcę robić tego, co poprzednicy, czyli składać obietnic, które później nie mają pokrycia w kalendarzu. Najpierw musimy ustabilizować sytuację, by nie tracić pieniędzy. Szanujemy szczerość, doceniamy pragmatyzm i widzimy kalendarz bardzo podobny do poprzednich. Łódź zastępuję Gorzów, co jest niespodzianką, choć jak mówił nam Jan Konikiewicz w wywiadzie na naszym kanale YouTube, Łódź już od 3. lat była gotowa na podjęcie rękawicy. Znika Warszawa (będzie finał DPŚ w Stolicy), a wraca Toruń.

Ten sam Rochard Coleman powiedział też we wspomnianym wywiadzie dla Mateusza Wróblewskiego ze Sportowych Faktów – Oczywiście, że mieliśmy zapytania z Australii i jesteśmy z tamtejszymi działaczami w kontakcie. To kolebka żużla, ale także daleka droga z Europy. Zważywszy na sukcesy Australijczyków oczywiście, że chcielibyśmy, aby tam rozgrywano GP. To dla nas biznes, a nie fundacja charytatywna. Musimy mieć do tego odpowiednie warunki handlowe. Będziemy pracować nad tym projektem.

Wiara w słowa Colemana jest sprawą indywidualną.

Podsumowując Discovery – huczne zapowiedzi egzotycznych zmian zaowocowały 13. różnymi lokalizacjami zawodów Speedway Grand Prix w 8. krajach. Czyli to co znaliśmy do tej pory. Odkurzyliśmy Landshut, w którym tylko raz w 97′ odbyła się runda SGP, wrzucono Rygę, która już w kalendarzu była, ale nie udało się rozegrać tam zawodów a jedynym nowym miejscem jest Manchester. Kurtyna.

Autor: Rafał Świderski
Grafika: ZD Media
Zdjęcia: materiały prasowe fimspeedway.com