KLŻ Wpis Wywiad

Zaskakująca wygrana Śląska Świętochłowice po powrocie. ,,Zwycięstwo nie może lepiej smakować”

W niedzielę, 12 kwietnia odbył się pierwszy mecz ligowy na stadionie im. Pawła Waloszka w Świętochłowicach. Śląsk po 24 latach wrócił do ligowego ścigania. Podjęli u siebie łotewską drużynę Lokomotiv Daugavpils. Gospodarze sprawili ogromne zaskoczenie, wygrywając ten mecz 50:40. Na początku spotkania nie obyło się jednak bez pewnych zawirowań. Dotyczyły one występu Bastiana Borke w meczu, a konkretnie problemów z książeczką zdrowia. Jednak w jego miejsce szansę dostał Matteo Boncinelli. Włoch zaskoczył wszystkich swoim naprawdę dobry występem. Zdobył 9 punktów oraz dwa bonsu. Polscy zawodnicy również stanęli na wysokości zadania. Adrian Gała uzbierał tyle samo “oczek” co Boncinelli, a Mateusz Tonder był najskuteczniejszym zawodnikiem Śląska. Przy swoim nazwisku zapisał 11 punktów. Sztab szkoleniowy może być zadowolony z postawy zawodników, których desygnowali do inauguracyjnego spotkania. – U Bastiana chodziło o pieczątkę w książeczce zdrowia, także jakieś nieporozumienie. Z sędziami nie ma dyskusji. Trzeba szybko coś wymyślić w takiej sytuacji i starać się być przygotowanym na takie ewentualności. Jak widać i Borke przyczynił się do naszego zwycięstwa, tworząc szansę dla Matteo. Ocenę składu zostawiam ludziom, bo to oni przychodzą dla nas. Nie chcę sam nas oceniać naszej drużyny. Wszyscy mogli zobaczyć co potrafimy. Będziemy się dalej starać by pojechać tak samo dobrze jak w tym meczu a nawet lepiej – na gorąco po meczu powiedział Krzysztof Bas dla naszego portalu.

Na ,,Skałce” potrzeba było wiele pracy, aby stadion doprowadzić do jakiejkolwiek użytkowania. Do tego zaangażowali się żużlowi kibice, lokalny samorząd i wtedy wszystko powoli zaczęło iść w dobrą stronę. Zorganizowano pierwsze zawody, m.in. turniej ,,Speedway Reaktywacja”, półfinał Indywidualnych Mistrzostw Polski czy też Memoriał im. Pawła Waloszka. Władze klubu wreszcie doszły do momentu, kiedy to mogą jechać w zawodach ligowych po tak długim czasie walki o swój klub i żużel w Świętochłowicach. – Tego się nie da opisać słowami ile sił i czasu nas to kosztowało. To są miesiące naprawdę ciężkiej i konsekwentnej pracy. Nawet nie wyliczę tych poświęconych godzin, bo i tak mało kto by mi w to uwierzył. Tyle zarwanych nocy. Wiedziałem jednak, że będzie warto, a dzisiejsza wygrana tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu – podkreślił wzruszony trener.

Po tak długiej i żmudnej walce o żużel na ,,Skałce” kibice mogą być dumni, że to wszystko się udało. Zawodnicy odpłacili się niesamowitą walką na torze i wygranym meczem. Emocje jakie panowały na stadionie po 14. biegu, gdy gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo, były nie do opisania. Wzruszenie wśród sztabu i kibiców było naprawdę wyjątkowe. –Zwycięstwo nie może lepiej smakować. Dookoła widać same uśmiechnięte twarze, tyle tysięcy ludzi zadowolonych, że w końcu wróciliśmy do ligii, a na dodatek pierwszy mecz zakończyliśmy z takim przytupem. Daliśmy radochę wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki i nam kibicowali. Bardzo się z tego cieszymy – dodał na koniec szkoleniowiec Śląska Świętochłowice.

Śląsk Świętochłowice
Fot. Patryk Kowalski