Światowa Federacja Motocyklowa ogłosiła, że Grand Prix Challenge w 2015 r. odbędzie się ponownie w Polsce, a konkretnie w Rybniku.
Eliminacje zostały podzielone na cztery turnieje eliminacyjne, a następnie na dwa półfinały z których najlepszych siedmiu zawodników z każdego z turniejów awansowało do zawodów finałowych w Rybniku. Rundę eliminacyjną jak i półfinał, będąc na podium w obu turniejach, przeszli z łatwością bracia Pawliccy. Na drugim biegunie był Kacper Gomólski, który w turnieju eliminacyjnym wygrał bieg dodatkowy, żeby być rezerwowym na turnieju półfinałowym. W nim pojechał jednak nie jako zawodnik rezerwowy i ponownie musiał pojechać bieg dodatkowy o udział w turnieju w Rybniku. Ta sztuka się udała wychowankowi Startu Gniezno, który co prawda przegrał z Fredrikiem Lindgrenem, ale wystarczyło mu, że dojechał do mety przed Kimem Nilssonem.
Z obu półfinałów zostało wyłonionych 14. zawodników, a dwa pozostałe miejsca zostały przydzielone na podstawie dzikich kart. Pierwszą z nich otrzymał Peter Kildemand, który pojawił się w cyklu Grand Prix 2015 z uwagi na kontuzję Jarosława Hampela. Duńczyk pokazywał się z dobrej strony, a kilka dni przed ogłoszeniem decyzji o utrzymaniu dzikiej karty wygrał Grand Prix w Horsens. Drugą dziką kartę otrzymał Bartosz Zmarzlik, który w 2014 r. jako 19-latek wygrał Grand Prix w Gorzowie. Polak kilka dni po otrzymaniu przepustki do jazdy podczas Grand Prix Challenge w Rybniku zajął czwarte miejsce w Grand Prix w Gorzowie i potwierdził, że jego nominacja była dobrą decyzją.
W zawodach w Rybniku oprócz czwórki biało-czerwonych (bracia Pawliccy, Gomólski, Zmarzlik) mieli rywalizować m.in. Leon Madsen, Fredrik Lindgren, Chris Harris, Vaclav Milik oraz wspomniany Kildemand. Z turnieju GP Challenge awans do Grand Prix 2016 uzyskiwało trzech najlepszych zawodników. Pierwsza seria prawie idealnie ułożyła się dla Polaków. Oprócz Gomólskiego, który przegrał z Karpowem, reszta odniosła zwycięstwa. W drugiej serii „za ciosem” poszedł tylko młodszy z braci Pawlickich. Zmarzlik musiał uznać wyższość Milika, a Przemek Pawlicki po świetnym ataku i wyprzedzeniu Leona Madsena dojechał za plecami Lindgrena. Gomólski w swoim biegu dojechał na końcu stawki i praktycznie wypisał się z walki o awans. Trzecia seria to objęcie prowadzenia w klasyfikacji przez Zmarzlika, który wygrał z Madsenem i Piotrem Pawlickim. Kolejne zwycięstwo odniósł Lindgren. Za Gomólskim dojechał Przemysław Pawlicki. Wychowanek Stali miał 8 pkt, a Szwed i bracia Pawliccy po 7 pkt.
Czwarta seria zaczęła się od zwycięstwa kolejno Piotra Pawlickiego, który pokonał Milika, Gomólskiego i Lindgrena, który tą „zerówką” bardzo pokrzyżował sobie plany na awans. W czternastym biegu wygrał Zmarzlik i było praktycznie pewne, że uzyska awans do Grand Prix 2016. Po tym wyścigu znacznie sytuacje sobie skomplikował starszy z braci Pawlickich, który dojechał dopiero na trzeciej pozycji. Z drugiego szeregu do rywalizacji o awans włączył się Chris Harris, który w piętnastym biegu dojechał na drugim miejscu i zbliżył się do czołówki. Przed ostatnią serią Zmarzlik miał 11 pkt, Piotr Pawlicki 10 pkt, a za ich plecami trójka zawodników – Przemysław Pawlicki, Milik i Harris po 8 „oczek”.
W siedemnastej gonitwie Milik przegrał z największym rozczarowaniem turnieju w Rybniku – Leonem Madsenem i musiał kibicować młodszemu z braci Pawlickich, który w następnym biegu rywalizował z Lindbackiem, Harrisem i swoim starszym bratem. Należy podkreślić, że po siedemnastym biegu było już pewne, że awans uzyskał Bartosz Zmarzlik. W osiemnastym biegu najlepiej ze startu wyszedł Przemysław Pawlicki. Umiejętnie po przegranym starcie przy krawężniku pojechał jego brat Piotr, dzięki czemu wyprzedził Lindbacka. Na wyjściu z pierwszego łuku młodszy z braci Pawlickich próbował zamknąć drogę przy bandzie Harrisowi, ale Anglik zdołał nabrać wystarczającej prędkości i wyprzedził Piotra Pawlickiego. Taka klasyfikacja biegu sprawiała, że obaj bracia mieli uzyskać awans do Grand Prix. Harris musiał wyprzedzić Przemysława Pawlickiego, żeby zamiast niego awansować. Anglik przez praktycznie cztery okrążenia wąsko jechał pierwszy łuk, a szeroko drugi. Na ostatnim okrążeniu pojechał trochę szerzej pierwszy łuk, co pozwoliło zbliżyć mu się do Polaka. Anglik po szerokiej napędził się na ostatnim łuku, ale przy wyjściu z drugiego łuku zauważył delikatne pociągnięcie na prostej startowej Pawlickiego i przyciął do środka toru, jadąc na jednym kole do mety. Akcja się udała i dosłownie o błysk szprychy Harris dojechał przed Przemysławem Pawlickim.
W dziewiętnastym biegu Zmarzlik zdobył 1 pkt. i wygrał turniej, a w biegu dodatkowym o drugie miejsce Piotr Pawlicki dojechał przed Harrisem. Ostatecznie Zmarzlik zdobył 12 pkt, a Piotr Pawlicki i Chris Harris po 11 „oczek”. To ta trójka awansowała do Grand Prix 2016. Przemysław Pawlicki zdobył 10 punktów i turniej zakończył dopiero na siódmym miejscu za Lindgrenem, Kildemandem, Milik, którzy zakończyli zawody z taką samą liczbą „oczek”. Chris Harris zepsuł pełną celebrację rodzinie Pawlickich, jak i fanom z Polski, gdyż całe podium nie było zajęte przez reprezentantów biało-czerwonych. Dosłownie kilku centymetrów zabrakło, żeby w 2016 r. obaj bracia Pawliccy reprezentowali Polskę w cyklu Grand Prix. Młodszy z braci jeździł w cyklu jako stały uczestnik w sezonach 2016-2017, a starszy w sezonie 2018. Nigdy jednak nie jeździli w cyklu jednocześnie, a kolejna tak duża szansa na ich wspólny udział już się nie powtórzyła.

