Sparta Wrocław pokonała Unię Leszno w żużlowym klasyku. Bardzo dużą cegiełkę do odniesionego zwycięstwa dołożył Artiom Łaguta, który niedzielnego wieczoru był kompletny. Zapraszamy na rozmowę z zawodnikiem.
Artiom Łaguta w spotkaniu przeciwko Unii Leszno w pięciu startach był niepokonany. Zapytaliśmy zawodnika Sparty Wrocław o odczucia po spotkaniu. -Przed meczem nie powiedziałbym, że zrobię komplet. Wiedziałem, że na liderów Unii Leszno nie będę jechał raz czy dwa razy, tylko trzy lub cztery. Piotr Pawlicki jest bardzo mocny w ekstralidze. Przed zawodami dziesięć punktów brałbym w ciemno. Taki był plan, że chciałem zrobić minimum dziesięć punktów. A co będzie dalej? Miało się okazać, a widzieliście jak się skończyło.
Łaguta co prawda był kompletny, lecz sam mecz przez dłuższy czas był bardzo wyrównany, o czym świadczy fakt, że przed biegami nominowanymi Spartanie mieli jedynie cztery punkty przewagi. Zapytaliśmy lidera wrocławskiego klubu czy spodziewał się takiego meczu. – Widziałem Unię, w jakiej jest formie w tym roku i spodziewałem się ciężkiego spotkania. Jako beniaminek wcale nie są słabi. Jest bardzo mocna szczególnie na wyjazdach. Zdobyli czterdzieści cztery punkty na terenie Mistrza Polski. Dobrze pojechali w Toruniu na ciężkim terenie. Wiedziałem, że to spotkanie będzie ciężkie. Dodatkowo wrocławski tor jest bardzo podobny do tego z Leszna. Zawsze jak Unia tu przyjeżdżała to były świetne zawody. Myślę, że mecz był bardzo dobry dla kibica.
W wywiadzie z Łagutą nie mogło zabraknąć pytania o Grand Prix. Brak Artioma czy Emila to wielka strata dla cyklu. Nowy promotor powiedział w jednym z wywiadów, że chciałby, aby zawodnicy wrócili do cyklu. Podpytaliśmy Artioma o ewentualny powrót do GP oraz o potencjalną dziką kartę na zawody we Wrocławiu. – Niektóre tory w cyklu będą takie, że nie będzie ścigania, tak jak widzieliśmy to przez większą część zawodów w sobotę w Landshut, ale takie tory jak ten we Wrocławiu czy w Manchesterze dostarczą nam wiele emocji i mijanek. Co do mojego powrotu, to napewno chciałbym mieć szansę zobaczyć czy udałoby mi się obronić tytuł mistrza świata czy nie. Co do dzikiej karty, zależy od prezesa Andrzeja Rusko i od promotora. Ja oczywiście chciałbym się ścigać. Robię wszystko co w mojej mocy, czyli jeżdżę jak najlepiej. A czy dostanę dziką kartę? To już nie ode mnie zależy. Obserwuje co dzieje się na świecie i czekam jakie będą decyzję. Co roku słyszę, że wrócę do GP i trwa to już pięć lat. Także ja jestem przygotowany i czekam na zielone światło. Mam wszystko to samo. Te same silniki, tych samych mechaników. Ja jako zawodnik też nie jestem coraz młodszy tylko starszy, a chcę jeździć, bo zostałem mistrzem świata i chociaż chciałbym spróbować obronić ten tytuł.
W obecnym sezonie lider Sparty Wrocław na stadionie Olimpijskim zdobył 29 punktów z jednym bonusem. Zapytaliśmy go czy to jest tor, który mu najbardziej pasuje: – Ten tor zawsze mi pasował. Czasami może być tak, że po prostu będzie problem z dostrojeniem sprzętu, bo po biegu ósmym jadę dopiero w biegu trzynastym. Może być różnica trzech-czterech stopni i możemy nie trafić z ustawieniami. Ten tor jest powtarzalny. Bardzo dobrą pracę wykonuje trener Piotr Protasiewicz oraz toromistrz, którzy przygotowują powtarzalny tor. Wiadomo, że dzisiaj była zupełnie inna pogoda niż w pierwszym meczu, w którym jechaliśmy. Silnik wymagał większej mocy i dobrze, że zrobiliśmy taką korektę przed pierwszym naszym wyjazdem. Chociaż na takich przełożeniach w ogóle nigdy tutaj nie jeździłem. Wiedziałem, że będzie dwadzieścia parę stopni i wolałem zrobić korektę przed zawodami i jak widać zagrała od początku. Najważniejsze, że trener Protasiewicz robi tor powtarzalny, który nie różni się mocno od tego co mamy na treningach. Dzisiejszy tor w porównaniu do treningowego był bardziej przyczepny. Trener słucha naszych sugestii. Mówimy co chcielibyśmy, aby było i tak szkoleniowiec robi. Taki stan rzeczy jest od początku sezonu, także bardzo się cieszę. Oczywiście, za dwa tygodnie przyjeżdża Toruń i to na pewno nie będzie spacer tylko ciężki mecz.
Na koniec zapytaliśmy Łagutę czy mecz z Toruniem na pewno będzie taki ciężki patrząc na obecną formę ekipy Piotra Barona. – Powiem tak. Każdy mówił, że Patryk Dudek nie ma formy, a dzisiaj pokazał się z dobrej strony. Dzień wcześniej w GP nie zachwycał. Na odwrót miał Lambert, który w Landshut był w finale, a dzisiaj zrobił siedem punktów z bonusem. Patrzę na to, że przyjedzie cała kompletna drużyna i nie wiadomo kto jak dobrze pojedzie. Nie możemy lekceważyć rywala, bo miał słabsze wejście w sezon.











