Ekstraliga Analiza News WAŻNE Wpis

Zjazd formy Jepsena Jensena. Kibice GKM-u mają powody do obaw?

Ostatnie trzy mecze Michaela Jepsena Jensena w PGE Ekstralidze były rozczarowujące. Kibice GKM-u mogli to jednak przewidzieć. Sytuacja bowiem powtórzyła się drugi rok z rzędu. O co dokładnie chodzi? Odpowiedź znajdziecie w poniższym artykule.

Obniżka formy lidera GKM-u

Michael Jepsen Jensen ostatnich tygodni nie może zaliczyć do udanych. O ile we wrocławskiej rundzie Speedway Grand Prix Duńczyk spisał się dobrze i zajął trzecie miejsca, tak w lidze już wtedy nastąpił wyraźny regres. Rozpoczęło się od wyjazdowego starcia w Gorzowie Wielkopolskim, które miało miejsce 19 czerwca. Żużlowiec z Grindsted zdobył wtedy 10 punków w sześciu startach. O ile początek w wykonaniu MJJ’a był perfekcyjny, tak w pozostałych czterech gonitwach, w których wziął udział zdołał pokonać tylko dwóch rywali – Mathiasa Pollestada oraz Adama Bednara, a jego ekipa przegrała wyścigi z udziałem Duńczyka w stosunku 7:17. Finalnie GKM uległ Stali aż 36:54 i wyjechał ze stadionu im. Edwarda Jancarza bez żadnego „oczka” do ligowej tabeli.

Później Jepsen Jensen wystąpił w rodzimej lidze. W spotkaniu wyjazdowym jego Slangerup uległo 33:51 w… Grinsted. 34-latek zdobył 11 punktów oraz 3 bonusy, co było najlepszym wynikiem w drużynie, lecz na swoim koncie zapisał wyłącznie dwa wygrane wyścigi na siedem prób. Kilka dni później GKM udał się na bardzo trudny teren do Wrocławia. Co prawda Sparta przystąpiła bez Daniela Bewley’a, ale posiadając bardzo solidną czwórkę seniorów na własnym obiekcie zadanie przed „Gołębiami” było bardzo trudne. Mimo wszystko z pewnością kibice, jak i ekipa z Grudziądza liczyła, że być może uda się chociaż wywieźć punkt bonusowy z Dolnego Śląska. Tak się jednak nie stało. Żółto-niebiescy zdobyli na torze tylko 39 „oczek”.

Bohater tego artykułu pojechał sześciokrotnie i zapisał przy swoim nazwisku 8 punktów i bonus, nie wygrywając indywidualnie żadnej gonitwy. Przeplatał „dwójki” z zerami. Postawa Duńczyka wraz z bezbarwnością Maxa Fricke’a okazała się brzemienna w skutkach, mimo że obaj zawodnicy tydzień wcześniej na tym samym obiekcie poradzili sobie lepiej, ale oczywiście w innych warunkach. Sytuacja GKM-u w tabeli robiła się coraz trudniejsza.

Fatalny występ przeciwko „Aniołom”

W SpeedwayLigaen Michael Jepsen Jensen zaliczył całkiem niezły mecz. Ponownie zdobył 11 punktów oraz 3 bonusy, lecz tym razem w sześciu startach. Nie wystarczyło to jednak, aby pokonał Sønderjylland Elite Speedway. Slangerup zremisowało i musiało obejść się smakiem także w dwumeczu. Sytuacja w tabeli tej ekipy jest słaba. Po ośmiu meczach zajmują przedostatnie miejsce w tabeli z zaledwie jednym wygranym meczem oraz dwoma remisami. Wracając jednak do Polski. Przed GKM-em był bardzo ważny, derbowy pojedynek z ekipą z Torunia. „Anioły” przed rokiem wygrały na torze przy ul. Hallera 4 dwoma „oczkami”, lecz w tym roku większość typowała na zwycięstwo Grudziądzan. Tak się jednak nie stało. Po początkowo wyrównanym meczu goście odjechali rywalom zza miedzy i bardzo pewnie pokonali „Gołębie”.

Oprócz pecha w postaci upadku Bastiana Pedersena oraz defektu Wadima Tarasienki, kibiców GKM-u rozczarowali Maksym Drabik oraz Michael Jepsen Jensen. Duńczyk pojechał czterokrotnie i zdobył tylko 3 punkty. Był to jego najgorszy występ od momentu powrotu do PGE Ekstraligi, a sytuacja Grudziądzan w tabeli zrobilła się bardzo skomplikowana w kontekście walki o fazę play-off.

To nie przypadek

Biorąc pod uwagę ostatnie trzy występy 34-latka w żółto-niebieskich barwach jego średnia biegopunktowa wynosi zaledwie 1,375. GKM w tych meczach nie dorzucił choćby jednego punktu do tabeli. Wydaje się jednak, że słaba forma Duńczyka to nie przypadek. Jeśli wzięlibyśmy analogiczny okres w zeszłym sezonie – mecze 9, 10 i 11 rundy PGE Ekstraligi to ujrzymy jeszcze gorszy wynik w wykonaniu Jepsena Jensena. Rok temu GKM w tych kolejkach także podejmował przed własną publicznością Torunian, udał się na wyjazd do Wrocławia, natomiast w miejsce meczu w Gorzowie była rywalizacja w Lublinie. Efekt? Trzy porażki oraz brak jakiegokolwiek punktu do tabeli. Wynik żużlowca w Grinsted? 17 punktów w 17 wyścigach, co daje okrągły 1 pkt./bieg.

W zeszłym roku nie było tak długiej przerwy pomiędzy kolejkami. Już 20 lipca GKM rywalizował z Falubazem Zielona Góra przy ul. Hallera 4. Wtedy Jensen zdobył czysty komplet piętnastu punktów, a żółto-niebiescy wygrali 57:33. W ostatnich dwóch kolejkach Duńczyk zdobył odpowiednio 11 oraz 14 punktów. Trzeba jednak przyznać, że rywalizowali wtedy z ekipami z Rybnika oraz Częstochowy, czyli dwoma najsłabszymi drużynami w tamtym okresie, lecz mimo wszystko powrót do formy w wykonaniu Michaela był widoczny.

Naprawi błędy?

W tym roku powrót 34-latka do wysokiej dyspozycji może być zbawienny dla ekipy prowadzonej przez Roberta Kościechę. GKM czekają bardzo wymagające mecze, ale zwycięstwa mogłyby jeszcze przedłużyć medalowe nadzieje Grudziądzan. Pierwszy sprawdzian nastąpi 2. sierpnia w Lesznie. „Gołębie” pojadą do Wielkopolski z zaliczką dziesięciu „oczek”. Jeżeli zdołaliby pokonać Unię to ich sytuacja w tabeli stałaby się bardzo dobra, ale nawet wywalczenie punktu bonusowego może przedłużyć szansę na play-offy. Dwa tygodnie później GKM uda się do Częstochowy i wygrana z „Lwami” powinna być formalnością.

Być może wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce, kiedy to przed własną publicznością podejmą Motor Lublin, czyli bezpośredniego rywala do bycia w najlepszej czwórce. Taki układ meczów pokazuje, że podopieczni Roberta Kościechy wciąż pozostają w grze. Dyspozycja Michaela Jepsena Jensena z pewnością będzie kluczowa. Istnieje spora szansa, że obniżka formy to tylko tymczasowy stan i w sierpniu, w kluczowym momencie sezonu, Duńczyk ponownie będzie liderem drużyny.

Lider GKM-u - Michael Jepsen Jensen
Michael Jepsen Jensen (fot. Patryk Kowalski)