W czwartek po godzinie 18, PSŻ Poznań podjął u siebie osłabioną Polonię Piła. Mecz po dużych perturbacjach padł łupem miejscowych „Skorpionów”, którzy rozgromili przyjezdnych wynikiem 65:23. Po meczu porozmawialiśmy z liderem Polonii – Benjaminem Basso – który zdobył aż 12 punktów czyli ponad połowę dorobku swojej drużyny. – Trudno opisać, jak się teraz czujemy. To nie był łatwy mecz i pojechaliśmy bardzo słabo. To naprawdę rozczarowujące, że mamy tu tylu fanów, którzy wspierają nas przez cały czas, a my nie sprostaliśmy zadaniu. I chcę zaznaczyć, że kibicuję swojej drużynie, nieważne czy wygrywamy, czy przegrywamy. Nie ma to dla mnie znaczenia. Nadal jesteśmy drużyną i musimy walczyć dalej. Zacząłem dziś naprawdę dobrze, ale potem próbowaliśmy zmian, które nie przyniosły efektu i ostatecznie też się rozczarowałem. Więc wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji, tor był dziś trudny, ale był taki sam dla przeciwników z Poznania. Jestem więc naprawdę rozczarowany dzisiejszym wynikiem.
Duńczyk pomimo pokaźnej zdobyczy punktowej również miał kłopoty na golęcińskim owalu. W swoich pierwszych trzech startach był niepokonany, lecz w drugiej części spotkania to jemu nie udało się pokonać żadnego przeciwnika. Tak swoją dyspozycję skomentował sam zawodnik – Tor się nie zmienił. Po prostu nie trafiliśmy z ustawieniami motocykla podczas ostatnich trzech biegów. Musimy nad tym popracować. W ostatnim wyścigu nie miałem mocy. Próbowałem też wejść do środka, ale straciłem prędkość. Ostatni bieg to moja wina, ale musimy trochę popracować nad ustawieniami motocykla.
Mimo problemów Basso wyraźnie wyróżniał się na tle pozostałych zawodników Polonii zarówno pod względem prędkości, jak i zdobyczy punktowej. Zapytaliśmy go skąd wynikała tak słaba postawa innych zawodników gości. – Doradzanie innym w kontekście ustawień zawsze jest trudne, bo każdy ma innego tunera, każdy ma inny silnik. Czasami to działa, a czasami nie. Staram się pomagać kolegom z drużyny jak tylko mogę, ale ostatecznie to oni decydują, co założą na motocykl i jak będą się ścigać na torze. Zawsze staram się pomagać jak najwięcej, ale dzisiaj to nie zadziałało. Więc wszyscy mamy trochę pracy do wykonania przed niedzielnym meczem z Rybnikiem.
W ostatnich meczach domowy tor Polonii Piła przechodził bardzo dużo zmian. Na początku sezonu nawierzchnia była bardzo przyczepna, natomiast podczas spotkania z rzeszowską Stalą, tor całkowicie zmienił charakterystykę i stał się bardzo twardy i suchy. – Osobiście wolę trochę więcej przyczepności na torze, Jestem takim typem zawodnika, który woli jechać po zewnętrznej stronie toru. Ale jeśli tor jest powtarzalny zawsze będzie łatwiej, bo wtedy masz już ustawienia motocykla i wiesz, co robić. Trochę trudno jest więc, gdy tor zmienia się w ten czy inny sposób, ale tak, mamy trochę pracy do wykonania na domowym torze i jestem pewien, że będzie bardziej równomierny – skomentował Duńczyk.
Przed Polonią kolejne ważne spotkanie – tym razem rewanżowy wyjazd do Rybnika. – Musimy wygrać, musimy udowodnić, że możemy utrzymać się w tej lidze. Zaczęliśmy jak burza i wierzę, że możemy to kontynuować. Szczerze mówiąc, myślę, że mieliśmy też trochę pecha z kontuzjami w Pile. Mamy takiego zawodnika jak Jasiński, który właśnie wrócił, a powrót do formy po kontuzji nigdy nie jest łatwy. Nie możemy liczyć na Matiasa Nielsena (ze względu na kontuzję) i nie wiem, jak radzi sobie Cyfer, ale mam nadzieję, że wszystko z nim w porządku. Niestety, nie mieliśmy szczęścia. Zaczęliśmy naprawdę dobrze, ale teraz kontuzje dają o sobie znać, więc musimy się trzymać razem, wyjechać na tor i dać z siebie wszystko, a zobaczymy, czy uda nam się wygrać w Rybniku – podsumował Benjamin Basso.







