Od sezonu 2025 w PGE Ekstralidze oraz na jej zapleczu obowiązuje system play-off (dla drużyn z miejsc 1-4) oraz play-down (5-8). Poprzednia kampania przez ten nowy regulamin nie przyniosła zbyt wielu emocji, jednak tegoroczny sezon zapowiada się wręcz wyśmienicie. Najbardziej poszkodowaną drużyną w tym układzie może okazać się jednak Polonia Piła.
Zmora menedżerów drużyn walczących o utrzymanie w lidze polega na tym, że piąta drużyna, która po czternastu kolejkach mogła tracić np. jeden punkt do czwartego miejsca, przy niekorzystnym układzie dwumeczów może spaść z ligi kosztem na przykład ósmej ekipy, która cieniowała przez cały sezon. Przewagą tej piątej drużyny jest fakt, iż wybiera ona sobie rywala, z którym chce pojechać dwumecz. Zwycięstwo oznacza dla nich koniec sezonu i pewne utrzymanie w lidze, jednak porażka prowadzi do finałowego dwumeczu, którego przegrany spada o klasę rozgrywkową niżej.
Beniaminek Metalkas 2. Ekstraligi po ciężkim momencie sezonu, wraz z nowym trenerem – Pawłem Piskorzem – wyszedł na prostą, wygrywając za trzy punkty z drużynami z Łodzi oraz Ostrowa. Na cztery kolejki przed końcem rundy zasadniczej zespół z grodu Staszica ma na swoim koncie dziesięć punktów. Wygrywając na domowym torze z Wilkami Krosno, Pilanie przypieczętowaliby fakt, że na trzy spotkania przed końcem tej fazy rozgrywek wręcz pewno nie zajmą w niej ostatniego miejsca. Drużyna z Podkarpacia musiałaby bowiem wygrać wszystkie swoje mecze do końca sezonu, a Polonia Piła nie zdobyć już żadnego punktu, co jest scenariuszem rodem z science-fiction.
Tym samym w starym systemie zapewniliby sobie już utrzymanie, co przecież od początku było głównym celem beniaminka. Teraz jednak istnieją play-downy. Czy Polonia Piła byłaby w nich oczywistym faworytem do zwycięstwa w dwumeczu z zawodzącymi zespołami z Krosna czy Ostrowa? Obecnie pod względem czysto sportowym sytuacja Pilan wygląda o niebo lepiej, jednak wspomniane zespoły łączy fakt, że dysponują potężnym potencjałem kadrowym oraz znacznie większymi budżetami, co w decydującej fazie sezonu może w końcu wybuchnąć. System play-down brutalnie weryfikuje wcześniejszy dorobek, sprawiając, że przewaga wypracowana w rundzie zasadniczej zejdzie na dalszy plan, a o ligowym bycie zadecyduje bezlitosna walka od zera.
W Pile zbudowano skład z ambitnych zawodników. Obecnie o jego sile decydują Benjamin Basso, Matias Nielsen, Andreas Lyager, Wiktor Jasiński i Michał Curzytek, a w rezerwie czekają Adrian Cyfer oraz William Drejer. Każdy z wymienionych jedzie sezon co najmniej lekko ponad stan. Jedynie Jasiński miał problemy na początku kampanii, jednak i on wraca już na właściwe tory. Problem może się jednak pojawić w momencie, gdy przyjdzie rywalizować o ligowy byt z takimi nazwiskami jak: Doyle, Becker, Musielak czy Chmiel, a zawodnicy Pawła Piskorza nie będą już w tak dobrej formie.
Drugim zespołem, z którym Polonia Piła walczy o utrzymanie, jest Moonfin Magnus Ostrów Wlkp. Tam świetny sezon jedzie wyciągnięty znikąd Jonas Seifert-Salk. Wspaniałe występy potrafił także notować Frederik Jakobsen. Gleb Czugunow – jeśli omijają go problemy zdrowotne – to również zawodnik gwarantujący dwucyfrowe zdobycze punktowe. Krawczyk jest wprawdzie w kryzysie, ale potrafi pojechać poszczególne zawody na świetnym poziomie. Zdecydowanym problemem w Ostrowie są byli mistrzowie świata, u których na ten moment nie widać światełka w tunelu.
Obecnie drużyna z grodu Staszica prezentuje dużo wyższy poziom sportowy, co jest zasługą faktu, że wszyscy zawodnicy „odpalili” dokładnie w jednym momencie. Rodzi się jednak pytanie, czy w fazie play-down również podtrzymają tę dyspozycję, podczas gdy takie nazwiska jak Doyle czy Jakobsen mogą przebudzić się w każdym momencie.
Szansą na uniknięcie tych nerwowych spotkań o życie jest awans do fazy play-off, na który Polonia Piła ma jeszcze matematyczne szanse. Pomaga w tym także niespodziewane zawieszenie Rasmusa Jensena, który otrzymał zakaz startów na dziewięć miesięcy za atak na osobę funkcyjną. Taki obrót spraw mocno osłabia bezpośredniego rywala pilan w walce o czołową czwórkę. Z drugiej strony powoduje to, że poważnie osłabieni rzeszowianie staliby się niezwykle łakomym kąskiem do wyboru jako pierwszy przeciwnik w ewentualnej fazie play-down.











