Podczas finału Drużynowych Mistrzostw Europy Łotwa była naprawdę blisko sporego sukcesu. Od sięgnięcia po brązowe medale finalnie dzielił ich tylko jeden punkt. Po zawodach porozmawialiśmy więc z liderem tamtejszej kadry narodowej, Andrzejem Lebiediewem. Doświadczony żużlowiec skomentował także słabą postawę Falubazu, gdzie występuje na co dzień.
Adam Suski: Zacznijmy od podsumowania tego występu. Zdobyłeś 12 punktów w sześciu startach. Jako sportowiec czujesz pewien niedosyt?
Andrzej Lebiediew: Na pewno. Gdzieś tam momentami nie dociągnąłem. Parę razy wpadałem na metę na równi z rywalami i niestety te centymetry przeważały na moją niekorzyść. To trochę boli. Ale ogólnie uważam, że pojechałem dobre zawody, choć na pewno mogło być lepiej.
Niewiele też brakowało do brązowego medalu, co byłoby sporym sukcesem dla waszej drużyny.
Oczywiście. Brąz dla naszej reprezentacji – tak małej federacji, jaką jest Łotwa – byłby dużym sukcesem, niezależnie od koloru krążka. Gdy Polacy zdobywają srebro, traktują to jako porażkę; a dla nas każdy medal to sukces. Finalnie zabrakło nam raptem punktu. Przez całe zawody staraliśmy się być w kontakcie ze Szwedami, ale w pewnym momencie nam odjechali. Może u chłopaków – a pewnie też i we mnie – wkradło się wtedy trochę braku wiary. Trzeba było po prostu trzymać się blisko rywali przez cały turniej. Teraz patrzymy na wynik i żałujemy tego jednego punktu, ale jest już „po herbacie”.
Jak oceniasz dzisiejsze warunki torowe? Jest to przede wszystkim jest długi owal, podobnie jak ten, na którym jeździłeś w Krośnie, więc pewnie czułeś się tu dobrze. Czy coś cię dzisiaj zaskoczyło?
Tak, zaskoczyło mnie to, że tor wydawał się mniej przyczepny, niż przypuszczałem. Nie wiem, może wczoraj padał deszcz, bo ta nawierzchnia „chodziła” trochę inaczej. Wydawało się, że będzie trzymać, ale to było mylne wrażenie, co nieco utrudniło mi dopasowanie sprzętu. Myślę jednak, że dla kibiców to były fajne zawody. Nawet patrząc z boku, niektóre wyścigi wydawały się widowiskowe. Kibice dopisali – a wiemy, że Polacy różnie podchodzą do takich imprezy i nie zawsze przychodzą tłumnie. Dzisiaj myślę, że jednak nikt nie żałował obecności na stadionie. Na trybunach na pewno nie było zimno, bo zawodnicy swoją jazdą mocno rozgrzewali atmosferę.
Zgadzam się. Powiedz jeszcze, jak oceniasz swoją postawę w tym sezonie ligowym? Twoja średnia utrzymuje się na poziomie z poprzednich lat. Jesteś zadowolony?
Ogólnie chyba tak. Żałuję jedynie tego pierwszego meczu w Grudziądzu, gdzie pojechałem słabiej. Zawsze są jakieś niedociągnięcia i mogłoby być lepiej, ale wydaje mi się, że idzie to w miarę dobrze. Chcę utrzymać tę formę i krok po kroku rozwijać się w trakcie sezonu.
Twój zespół z kolei na razie nie radzi sobie najlepiej – dwa punkty to wynik poniżej oczekiwań. Czy to kwestia trudnego terminarza na początku sezonu? Co twoim zdaniem zawiniło do tej pory?
Problemem jest słabsza jazda nas wszystkich – tylko tyle mogę powiedzieć. Nie będę rozwijał tego wątku. Po prostu przegrywamy i skutkiem tego są tylko dwa punkty na koncie. Na ten moment jesteśmy słabszym zespołem, ale drzemie w nas bardzo duży potencjał. Wierzę, że w każdym momencie ta drużyna może „odpalić” i jeszcze nie raz zaskoczyć.



