Wpis Ekstraliga Wywiad

Protasiewicz: Na tyle było nas dzisiaj stać

Wrocławianie udali się na odległy teren do Lublina, aby zmierzyć się z miejscowym Motorem. Z dalekiej podróży będą wracać w nie za dobrych nastrojach, ponieważ wysoko ulegli wicemistrzom Polski 55:35. Po meczu porozmawialiśmy z Piotrem Protasiewiczem o niedzielnym spotkaniu.

Na początek zapytaliśmy trenera o odczucia pomeczowe. – Przyjechaliśmy tu walczyć oczywiście. Dobrze weszliśmy w mecz, początkowo nie wyglądało to źle. Jednak później zmiany, które zrobili zawodnicy, nie dawały efektu i szczerze mówiąc, zawody się skończyły, a dalej nie do końca są wnioski wyciągnięte. Przynajmniej takie mam wrażenie. Jak się nie wygrywa biegów, no to trudno mówić o dobrym wyniku. Na piętnaście wyścigów odnosimy tylko 3 zwycięstwa indywidualne. To zdecydowanie za mało. Ta druga część zawodów zdecydowanie nam odjechała i tutaj nie ma co się tłumaczyć. Najnormalniej byliśmy sportowo słabsi od Motoru, który zasłużenie wygrał. Może to by trochę lepiej wyglądało, gdyby nie wykluczenie Kurtza. Moim zdaniem nie było mowy o żadnym czołganiu się, ale sędzia na siłę po prostu wskazał go. Oglądałem to wielokrotnie i absolutnie drugiego ostrzeżenia nie powinno być. Upadek, który zaliczył Brady też go trochę wybił. Musiał zmienić motocykl, aczkolwiek on uważa, że oba motory ma dobre, ale ja doskonale wiem, że taki upadek może wybić zawodnika z rytmu. Dla niego te zawody nie ułożyły się najlepiej. Na tyle było nas dzisiaj stać. Nie ma co się czarować i nie ma co się tłumaczyć.

Mogłoby się wydawać, oglądając niedzielny hit kolejki, że kilkukrotnie szkoleniowiec Sparty Wrocław mógł skorzystać z rezerwy taktycznej, lecz tego nie zrobił. Na zadane pytanie, czy myślał nad wykonaniem zmiany, szybko uciął temat. -Nie. Dopytaliśmy trenera w szczególności o 13. bieg, w którym prosiło się o zmianę Kowalskiego, który zawodów na pewno nie mógł zaliczyć do udanych. -Bartek bieg wcześniej jako jedyny prawie pokonał Zmarzlika. Gdyby nie błąd, gdyby nie wpadł w koleinę, to by wygrał. A ja go potrzebuję bardzo w dobrej formie. Taka była decyzja i nic bym nie zmienił.

Po pierwszej fazie zawodów można było przypuszczać, że spotkanie będzie bardzo wyrównane. Dopiero od połowy zawodów gospodarze zaczęli wyraźnie odjeżdżać Wrocławianom. Zapytaliśmy szkoleniowca, co się stało. -Dobrze weszliśmy w zawody. Bardziej bałem się, że w pierwszej fazie zawodów drużyna z Lublina nam odjedzie, ale nie wyglądało to tak, źle. Później poszliśmy w złym kierunku, jeśli chodzi o zmiany. Szczerze mówiąc, wcale nie jestem teraz mądrzejszy po zawodach. Jedyny Bartek, który w drugiej fazie zawodów wyglądał zdecydowanie lepiej, niż w dwóch pierwszych biegach, ale nie na aż tyle, żeby wygrywać wyścigi.

Wrocławianie w obecnym sezonie na wyjazdach nie imponują formą. Minimalnie pokonali Stal Gorzów 46:44, gdzie świetne zawody odjechał Kowalski. W następnej kolejce wyjazdowej ulegli GKM-owi 48:42, a tym razem przegrali na terenie wicemistrza Polski 55:35.