Wtorkowy wieczór 28 kwietnia to dzień, w którym PSŻ Poznań rozegrał swój pierwszy domowy mecz w sezonie. W tym spotkaniu zmierzyli się ze Stalą Rzeszów, która mimo dobrego początku przegrała to spotkanie różnicą 12 punktów. Po meczu udało nam się porozmawiać z dyrektorem sportowym Stali, a więc Krzysztofem Kasprzakiem. Ten na pytanie o to co poszło nie tak, odpowiedział – Początek był bardzo dobry, jak tor był jeszcze mokry i przyczepny. Zawodnicy mieli dobrze przygotowane ustawienia. Później jak tor się zaczął wyślizgiwać to był problem. Zawodnicy z Poznania byli lepiej ustawieni na start i uciekali. No to już nie było możliwości wyprzedzania, bo tor był świeżo usypany – dużo kamieni i materiału – więc mijanek było bardzo mało.
Przed meczem duże zainteresowanie wzbudziło wypożyczenie do Rzeszowa Francisa Gustsa. Decyzja o tym transferze mogła być zaskakująca ponieważ klub z podkarpacia miał już w swoich szeregach dwóch zawodników U24. Szkoleniowiec „Żurawi” przedstawił kulisy przenosin Łotysza. – Widzieliśmy, że chłopak dobrze jedzie. Umie jechać na dwa koła i parę klubów było na niego chętnych. Od razu zadzwoniłem do pana prezesa Rusko i dogadaliśmy wczoraj wszystko. I dzisiaj przyjechał – krótko po tym odniósł się też do sytuacji Krzysztofa Sadurskiego, a także Andersa Rowe. – Nikt nie jest skreślony. Widzimy, że każdy chce jechać. Także mi Rowe’a było szkoda, bo chłopak przecież z Anglii przyjechał, przygotował się. Ale postawiłem tutaj na Francisa i dobrze jechał, starał się. Te zewnętrzne pola były ciężkie. Widzieliśmy nawet po miejscowych zawodnikach, że tam im się ciężko dojeżdżało. Na pewno zobaczymy, jak to będzie w Rybniku. Ale powiedziałem, że powalczę o zwycięstwo. (…) Zobaczymy będziemy teraz myśleć cały tydzień, co robić dalej. Jaki skład pojedzie na Rybnik, zadecydujemy w sobotę.
Bardzo słabo na starcie sezonu prezentuje się Andreas Lyager. Duńczyk, który miał stanowić główną siłę Rzeszowian aktualnie posiada średnią biegową na poziomie 1,00. Nie najlepiej pokazał się też w meczu z Poznaniem – przywiózł zaledwie dwa punkty w trzech startach. Spytaliśmy z czego może wynikać tak słaba dyspozycja 28-latka w pierwszych meczach sezonu. – No tak, bardzo ciężko mu idzie w tym roku. Ma pecha, jak nie z kołami to dzisiaj drugi silnik mu się zatarł. Zainwestował bardzo dużo w ten sprzęt. Kupił trzy nowe silniki, ale nic mu nie pasuje. Trzy mecze, chyba osiem punktów czy dziewięć, więc bardzo słaby wynik. On wie też o tym, jest doświadczonym zawodnikiem więc będziemy dalej patrzeć, co tutaj zrobić, żeby mu pomóc też. Ale może też jeszcze nad jakimś wzmocnieniem.
W trakcie zawodów nieszczęśliwy upadek zanotował Oskar Fajfer. Wychowanek Startu Gniezno po kraksie oddał swój start w biegu nominowanym juniorowi – Franciszkowi Majewskiemu. – Troszkę mu się obił bark mówił, że wolałby nie jechać, bo nie czuje praktycznie lewej strony. Ale pójdzie na fizjoterapię i sobie to rozpracuje. – podsumował Kasprzak. Uraz z pewnością był jednym z czynników, które wpłynęły na końcowy wynik spotkania. Swoje spojrzenie na walkę o bonus w rewanżowym meczu krótko przedstawił trener gości. – Lepiej by było osiem, dziesięć niż dwanaście, ale wydaje mi się, że przy naszym torze i ich dyspozycji na miejscu. Gdzie juniorzy robią 17 punktów, a tutaj trzy, no to jest do nadrobienia.





