Australia Ekstraliga Wpis Wywiad

„Nie lubię tego przepisu…” – czyli co do powiedzenia mieli Ben Cook i Keynan Rew po meczu w Toruniu

Jedyny ekstraligowy mecz w minioną niedzielę odbył się w Toruniu. Zwycięstwo po niezwykle wyrównanym meczu odnieśli gospodarze. Po meczu porozmawialiśmy z Australijczykami reprezentującymi Fogo Unię Leszno.

Keynan Rew można by powiedzieć zrobił to co do niego należało. Na koniec tych arcyciekawych zawodów (relacja meczu znajduje się TUTAJ) Australijczyk przy swoim nazwisku miał zapisane 8 punktów + 1 bonus. Zapytany o ogólne odczucia po meczu powiedział – Słodko-gorzkie. Tak blisko, a jednak tak daleko na końcu, ale uważam, że jako zespół osiągnęliśmy dobry wynik. Mimo korzystnego wyniku przed trzynastym biegiem Unia przegrała dwoma punktami, co Keynan skwitował słowami – Myślę, że fakt, że Ben wjechał w taśmę w 14 biegu zdecydowanie nam nie pomógł, ale hej, (Toruń) to bardzo silna drużyna u siebie i uważam, że dzisiejszy wynik pokazał jak silni jesteśmy.

Wspomniany Ben Cook środkową fazę zawodów również miał całkiem udaną. Na pytanie o to jak czuł się na podczas swojego pierwszego razu na Motoarenie „australijski Wiesław Jaguś” odpowiedział – Tak, to mój pierwszy raz w Toruniu, bardzo mi się podobało, bardzo fajny tor do ścigania. Zakończenie spotkania było bardzo frustrujące, ponieważ miałem naprawdę niezły początek zawodów. To frustrujące, że gdy zawodnik obok Ciebie się rusza, to przepis, którego szczerze nie lubię, ale cóż, jest jak jest, nie zmienię tego. To był dobry występ całej drużyny, myślę, że naprawdę niewielu stawiało, że pojedziemy tak wyrównany mecz z Toruniem, to pokazuje, że jesteśmy drużyną liczącą się w grze o medale.

Dopytany o sytuację z Robertem Lambertem, a dokładnie o to czy popełnił błąd, czy jednak dał się „wpuścić” w taśmę odpowiedział – Nie, to zdecydowanie przez jego ruch, w zasadzie to był jego falstart. Miał szczęście, ponieważ udało mu się w porę zatrzymać. W sytuacji, kiedy wszyscy chcemy w ważnym momencie wystartować jak najlepiej, nie ma miejsca na błędy. Nie lubię tego przepisu, myślę, że bieg powinien być przerwany i powinno się dać w takiej sytuacji ostrzeżenie, ale jak już powiedziałem, jest jak jest, nic z tym nie zrobię. Teraz skupiam się już na następnych zawodach. Trzeba przyznać, że „wpuszczanie” w taśmę stało się już specjalnością i znakiem rozpoznawczym Roberta Lamberta.

Unia Leszno naprawdę mocno postawiła się w Toruniu, a nawet była bardzo blisko sprawienia sensacji. Dużo ciężkiej pracy na pewno przed całą ekipą toruńskiego PRES-u, a szczególnie przed ekipą odpowiedzialną za tor. Szkoleniowiec Drużynowych Mistrzów Polski Piotr Baron przyznał, że to on zawinił przygotowując tor inaczej niż zwykle. Mimo to w Toruniu mieliśmy świetne ściganie, oby więcej tak emocjonujących spotkań.