Wpis KLŻ Wywiad

Debiut nowego trenera Speedway Kraków na remis. „Czuję mały niedosyt”

Żużlowcy Speedway Kraków zaprezentowali się przed własną publicznością już po raz trzeci w tym sezonie, jednak pierwszy raz ich sternikiem był Mirosław Kowalik. Nowy szkoleniowiec krakowskiego zespołu w rozmowie z naszą redakcją podsumował swój debiut w nowych barwach, a także ocenił ogólny potencjał drużyny.

Kibice w Krakowie mogą jak dotąd czuć się nieco zawiedzeni. W tym sezonie Krajowej Ligi Żużlowej ciągle nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa. Cel ten był niezwykle blisko w niedzielne popołudnie. Zawodnicy ze stolicy Małopolski jeszcze przed ostatnim biegiem prowadzili z Wybrzeżem Gdańsk 44:40. Wtedy goście odnieśli jednak podwójne zwycięstwo i finalnie mecz zakończył się podziałem punktów. – Szkoda, że nie wygraliśmy. Czuję mały niedosyt, bo mimo że przyjechała do nas bardzo mocna drużyna – absolutny faworyt ligi – byłem przekonany, że jesteśmy w stanie zwyciężyć. I rzeczywiście miałem rację. Trochę nam zabrakło, ale z drugiej strony nie przegraliśmy, co jest bardzo ważne – podsumował występ swoich podopiecznych Mirosław Kowalik.

Sytuacja zespołu znad Wisły jest nadal mało komfortowa. Po 4 meczach Speedway Kraków ma zaledwie 2 oczka na koncie i zajmuje miejsce w dolnych rejonach tabeli KLŻ. Sternik zespołu nie wpada jednak w panikę. – Spokojnie, zaczniemy zbierać te punkty – zapewnia.

Zatrudnienie trenera Kowalika jest dowodem, że szefostwo Speedway Kraków chce czym prędzej ratować ten sezon po jego nieudanym starcie. Nowy szkoleniowiec dopiero poznaje drużynę, ale po pierwszych treningach oraz, przede wszystkim, swoim inauguracyjnym spotkaniu, ma już pewne wnioski. – Jak na poziom drugiej ligi, mamy całkiem przyzwoity skład. Bardzo zależy mi na tym, aby „uruchomić” Kacpra Łobodzińskiego. Widziałem go półtora roku temu i wtedy jeździł rewelacyjnie. Ma pewne kłopoty sprzętowe, ale jeśli uda nam się go odblokować, to naprawdę będziemy myśleć o zwycięstwach nawet na wyjazdach – mówi 57-latek. – Chcę także pochwalić juniorów – dodaje.

Zapytany o to, czy w Krakowie czuje się trochę jak strażak, który musi gasić pożar wywołany kiepskim wejściem w tegoroczne rozgrywki, Kowalik zaprzecza. – Nie, absolutnie. Wprowadzam swój styl pracy i myślę, że efekty już widać. Poznaję drużynę, jest fajna atmosfera. Możemy stworzyć solidny zespół i sprawić jeszcze kilka niespodzianek twierdzi były żużlowiec.

W trakcie niedzielnej batalii z Wybrzeżem Gdańsk trener już po pierwszym występie odstawił Kacpra Łobodzińskiego. W jego miejsce pod taśmą ustawił się rezerwowy, Michael West, który zakończył mecz z 2 punktami w 3 biegach. – Musiałem w pewnym momencie spróbować Westa, ponieważ Kacper przywiózł zero. Skoro zmiennik pojechał lepiej i nie był ostatni, musiałem kontynuować to rozwiązanie – tłumaczy taką decyzję sam zainteresowany.

Po rozegranym 2 tygodnie temu meczu z Landshut Devils w krakowskim obozie nie brakowało opinii, że zespół z powodu zaleceń komisarza toru stracił atut domowego obiektu. W niedzielę nawierzchnia w Krakowie zachowywała się już dużo lepiej, choć nadal nie wszystko ułożyło się po myśli gospodarzy. – Pogoda trochę pokrzyżowała nam plany. W sobotę niebo było zachmurzone i tor nie wysychał tak szybko. Dzisiaj musieliśmy się borykać z mocnym parowaniem. Przy tak palącym słońcu nigdy nie przygotujesz identycznego toru jak przy zachmurzeniu. Stąd wzięły się drobne kłopoty z dopasowaniem, bo wczoraj trenowaliśmy w zupełnie innych warunkach atmosferycznych – wyjaśnia doświadczony menadżer.

Jeśli w terminarzu nie zajdą żadne zmiany, w kolejny weekend Krakowianie udadzą się na trudny teren do Gniezna. – Nie chcę składać żadnych deklaracji. Na pewno pojedziemy powalczyć. Jeśli wszyscy pojadą na swoim poziomie, to mimo że jest to mecz wyjazdowy, inny tor i inne warunki, spróbujemy im trochę „popsuć szyki”. Wiemy, że są mocni u siebie, ale to jest żużel – zapowiada Kowalik.

Rozmowa ta została przeprowadzona jeszcze przed okropnie wyglądającym wypadkiem z udziałem juniora z Gniezna, Patryka Budniaka. Zdrowie zawodnika jest teraz absolutnym priorytetem tamtejszego zespołu i zapewne nikt nie myśli na razie o ligowej potyczce ze Speedway Kraków. Nie wiadomo więc, czy spotkanie odbędzie się w pierwotnym terminie, czy z racji ostatnich wydarzeń na gnieźnieńskim torze zostanie przełożone na inny termin. Klub uruchomił za to zbiórkę środków na leczenie oraz rehabilitację 19-latka. Wpłat na ten cel można dokonać pod tym linkiem.