Po meczu w Częstochowie, który zakończył się jednostronnym wynikiem, przeprowadziliśmy dość nietypowy wywiad, ponieważ z zawodnikiem, który na torze nie pojawił się ani razu. Co miał do powiedzenia Marcel Szymko?
Zawodnik desygnowany do składu z numerem drugim po raz kolejny nie wyjechał na tor w żadnym wyścigu. Oczywiście wszyscy wiemy jaką rolę pełni Marcel Szymko w drużynie Stali Gorzów, lecz w bardzo wysoko wygranym meczu przez żółto-niebieskich szansę otrzymał nawet Oskar Chatłas w wyścigu czternastym. 34-latek takowej się nie doczekał i po raz kolejny spędził całe zawody w parku maszyn. Jak mijają spotkania PGE Ekstraligi z perspektywy Marcela? – Jest mi trochę smutno, że nie mogę jeździć. Wiedziałem, że będę w takiej sytuacji i będzie trudno o szansę w meczach. Mogę jedynie powtórzyć to, co mówię od kilku lat – chcę jeździć i to jest nadal aktualne. Za każdym razem jest mała nadzieja na to, że to dzisiaj będzie ten dzień i pojadę w meczu. Jestem najbardziej cierpliwym człowiekiem na świecie – przyznał Szymko.
Wychowanek Wybrzeża Gdańsk jest potrzebny Gorzowianom aby wypełnić warunek regulaminowy mówiący o minimum dwóch polskich seniorach. Zawodnik może jednak przyczynić się do pomocy reszcie drużyny w inny sposób. Ostatnio widzieliśmy choćby Janusza Kołodzieja w parku maszyn podczas rywalizacji GKM-u z Unią Leszno. Popularny w środowisku żużlowym „Koldi” pomagał prostować koło w motocyklu Piotra Pawlickiego, zabierał głos na naradach, obserwował prace na torze czy służył radami. Jak wygląda sytuacja w Gorzowie? – Jestem polskim seniorem, czyli w ten sposób spełniamy wymóg regulaminowy. Mamy dwóch polskich seniorów, Pawła Przedpełskiego i Marcela Szymkę. Jesteśmy jako drużyna oczywiście cały czas blisko siebie. Po każdej serii na spotkaniach drużyny wymieniamy uwagi. W tym przypadku nie ma niczego specjalnego. Jesteśmy po to by sobie pomagać – dodał 34-latek.
Szymko w tym sezonie startował choćby w Pucharze MACEC w Gnieźnie. Zdobył wtedy 12 „oczek” i zakończył zmagania na drugim miejscu. Zawodnik Stali nie ma zamiaru składać broni i będzie poszukiwał startów zarówno w indywidualnych turniejach, jak i ligach zagranicznych. – Zdecydowanie jedno i drugie wchodzi w grę. Chciałbym jeździć jak najwięcej, choćby już z myślą o następnym sezonie, zobaczymy co będzie. Ja się jednak nigdy nie poddaję – zakończył bardzo ambitny wychowanek Wybrzeża Gdańsk.





