Wpis Anglia Wyniki

Pierwsza kolejka Championship „po szkocku”. Redcar z Poole zmierzą się w innym terminie

Nie tylko w Polsce piątek spędza się na oglądaniu fantastycznego, żużlowego ścigania. Dzisiaj, tj. 08.05 miały odbyć się aż trzy mecze brytyjskiej Championship. Mierzyły się drużyny Edinburgh Monarchs z Workington Comets i Glasgow Tigers z Plymouth Gladiators. Na Ecco Arenie miejscowe Redcar Bears miało mieć dziś rewanż z Poole Pirates po nieudanym starciu na wyjeździe. „Niedźwiedzie” przegrały aż 54:36 a honoru drużyny bronił kompletny Nicolai Klindt, który zdobył aż połowę punktów całej drużyny (18 pkt w 6 starciach). Niestety z powodu niekorzystnej pogody Redcar będzie musiało poczekać z odwetem – mecz przełożono.

Edinburgh Monarchs – Workington Comets

Pierwsze zakończyło się spotkanie „Monarchów” z „Kometami”. Wśród ekipy z Edynburga zabrakło Dana Thompsona. Ma on złamany obojczyk i za niego pojechał Nick Morris. Goście z Workington jechali również w osłabieniu – zabrakło Craiga Cooka i zastępowali go koledzy z zespołu. W rolę rezerw wcielili się gościnnie Darryl Ritchings i Ryan Ingram, a to przez absencję Vinnie Foorda (kontuzja) i Maxa Perry’ego (FIM Long Track U23 World Cup).

Gospodarze od samego początku przeważali nad rywalami ale nie było to duże prowadzenie. Po trzech biegach mieli już przewagę 12:6. W 4. biegu swoją waleczność znów pokazał Kye Thomson. Najpierw zamknięty przez Batchelora spadł na trzecią pozycję i od niej zaczął nadrabiać, a wyszło mu to niemal idealnie. Niemal, ponieważ „na kresce” szybszy był Troy Batchelor i Thomson zyskał dwa, a nie trzy punkty. Utrzymywała się sześciopunktowa przewaga Edinburgh Monarchs aż do 8. wyścigu, gdzie powiększyli ją do dziesięciu. Jordy Loftus wystrzelił spod taśmy, asekurował go Jonatan Grahn i przyjechali przed Ritchingsem. Darryl Ritchings znalazł się w tym biegu za sprawą spóźnienia się na start Ryana Ingrama.

Troy Batchelor jednak nie odpuszczał – od początku spotkania Australijczyk wyglądał fenomenalnie i tak też było w biegu 10. Comets dzięki niemu i Zischke wrócili do kontaktowych 6 punktów różnicy – było 33:27. W biegu 12. upadł Jordy Loftus, który najpierw przebił się na trzecie miejsce a potem przesadził w wejściu w łuk. Wstał i bieg kontynuowano – padł remis, wygrał świetny dzisiaj Justin Sedgmen. Bieg 13. przebiegł wyjątkowo pechowo dla gości – prowadzili 5:1 i byli bliscy znacznego zmniejszenia straty, ale najpierw Batchelora minął Nick Morris a potem Kye Thomson. W 14. gonitwie znów upadł Jordy Loftus. Przyczyną miała być utrata metalowej łyżwy na bucie. Castagna w powtórce przyjechał drugi i było wiadomo, że Edynburg skończy ten mecz z dużymi punktami. Finał należał do gospodarzy – Sedgmen zamknął Batchelora a Thomson objechał wszystkich „po dużej” i mecz skończył się wynikiem 49:41. Świetny mecz Justina Sedgmena i Kye Thomsona, lecz na torze do pewnego momentu królował Troy Batchelor. Lider Workington przez pierwsze 5 startów stracił tylko jedno „oczko”, potem zepsuł dwa ostatnie (być może najważniejsze) biegi. Nieźle jechali też Jonas Jeppesen i Tate Zischke.

Wyniki (za speedwayupdates.proboards)

Edinburgh Monarchs: 49
9. Nick Morris (G) (2*, 3, 1, 2) 8+1
10. Jonatan Grahn (3, 0, 2*. 0) 5+1
11. Justin Sedgmen (2, 3, 2, 3, 2*) 12+1
12. Paco Castagna (1*, 1, 1*, 2) 5+2
13. Kye Thomson (2, 2, 3, 1*, 3) 11+1
14. Mitchell Cluff (3, 0, 0) 3
15. Jordy Loftus (1, 1*, 3, U, W) 5+1

Workington Comets: 41
1. Jonas Jeppesen (1, 3, 2, 2, 3) 11
2. Niklas Holm Jakobsen (D, 0, D, 1*) 1+1
3. Craig Cook ZZ
4. Tate Zischke (0, 1, 3, 2, 3, 0) 9
5. Troy Batchelor (3, 2, 3, 3, 2*, 0, 1) 14+1
6. Darryl Ritchings (G) (2, 1*, 1, 1*, 1) 6+2
7. Ryan Ingram (G) (0, 0, M, 0) 0

Glasgow Tigers – Plymouth Gladiators

Jakieś 47 mil na wschód, w tym samym czasie miała miejsce potyczka Glasgow Tigers z Plymouth Gladiators. Spotkanie tych właśnie drużyn miało już miejsce dwa tygodnie temu w trochę innych składach, w ramach MAXiCab KO Cup. Wtedy wygrali gospodarze 47:43, a najlepszy był Daniel King, raz pokonany w całych zawodach. Tym razem do składu „Tygrysów” wrócili Mario Hausl i Leon Flint, a do „Gladiatorów” Anže Grmek, za którego wówczas startowali koledzy.

Od startu z dobrej strony pokazał się Chris „Bomber” Harris, wygrywając na dystansie z Danielem Kingiem. Dużo się działo na trasie też w kolejnych biegach. W drugim Tom Spencer wyprzedził Sama Hagona, po czym upadł, wstał i dojechał jeszcze do mety. Dużo działo się w 4. biegu, gdzie na drugim okrążeniu przyblokowało Howartha i wjechał w niego Anže Grmek. Młody Słoweniec został wykluczony. W powtórce wyśmienitą potyczkę zaprezentowali Kyle Howarth ze Scottem Nichollsem. Gość dobrze się bronił i wygrał wyścig. Było 14:10 – nieduża przewaga gospodarzy.

Prawdziwy rollercoaster zdarzył się w szóstym wyścigu, gdy najpierw na starcie ruszał się Nicholls a potem w taśmę wpadł „Bomber”. Lider Tigers musiał startować 15 metrów za rywalami. Taśma poszła w górą i od razu zaczął dziką pogoń za punktami. Na drugim „kółku” minął Hausla, potem gnał jak jakiś dziki zwierz za parą gości. Na początku trzeciego okrążenia przemknął zza koła Grmeka na drugą pozycję i dobierał się do Nichollsa. Na ostatnim kółku wypuścił się szeroko aby minąć rywala, ale… przedobrzył i upadł na tor. Wyścig mogący się trwale zapisać w pamięci kibiców.

Tor ogólnie pozwalał na wyjątkowe ściganie i kolejnym takim momentem był wyścig nr 11. Gladiators przegrywało 35:25 i zdecydowano zastąpić Thompsona Nichollsem. Ten od razu po starcie wyniósł się szerzej, nabrał prędkości i wyszedł na pewne prowadzenie. Za jego plecami trwała genialna batalia między Kingiem i Howarthem. Początkowo wygrywał Kyle Howarth, ale wkrótce Daniel King objął drugą pozycję i w pewnym momencie zdołał uciec, zapewniając podwójne zwycięstwo gościom. Chwilowe zmniejszenie strat – po równaniu odważnie, szeroko wyniósł się Freddy Hodder. Młody Brytyjczyk minął obu gości na raz, było 5:1 i znów 10 punktów przewagi gospodarzy.

Wymiana ciosów trwała, bowiem nie poddawali się liderzy Plymouth. Mowa o Nichollsie i Kingu, którzy znów zwyciężyli podwójnie w 13. wyścigu. Mecz zamknęli jednak Sam Hagon i Kevin Juhl Pedersen, dodając dla Tigers kolejne 5 punktów. Na szczególną uwagę zasługuje Duńczyk, który w końcu zaprezentował się z niezłej strony wygrywając twarde starcie z Benem Barkerem. Było 47:37 i ostatni bieg miał przesądzić o wysokości zwycięstwa Glasgow. Wybitne ściganie zaprezentowali liderzy obu drużyn. Od początku prowadził Howarth, a za nim kosmiczną prędkość odpalił przy „płocie” Nicholls i minął rywala. Kapitalny bój trwał też między Kingiem a Flintem – górą z tego starcia wyszedł również gość. Mało tego – King był bliski minięcia Howartha już przy samej mecie, jednak nie starczyło mu już okrążeń. Wynik o 2 wyższy niż w KO Cupie – 49:41. Fenomenalne ściganie i kapitalny Scott Nicholls. Spotkanie mogło potoczyć się inaczej, gdyby nie zawiodła druga linia Plymouth Gladiators. Gospodarze prezentowali równą formę i prawdziwie efektywną, i efektowną jazdę.

Wyniki (za speedwayupdates.proboards)

Glasgow Tigers: 49
9. Chris Harris (3, U, 3, 1) 7
10. Mario Hausl (0, 1, 2*) 3+1
11. Leon Flint (3, 2, 3, 3, 0) 11
12. Kevin Juhl Pedersen (1, 0, 1, 2*) 4+1
13. Kyle Howarth (3, 3, 1, 0, 2) 9
14. Sam Hagon (1*, 2*, 3, 0, 3) 9+2
15. Freddy Hodder (2, 1, 1, 2*) 6+1

Plymouth Gladiators: 41
1. Daniel King (2, 3, 2*, 2*, 1) 10+2
2. Joe Thompson (1*, 1, 0) 2+1
3. Daniel Klima (0, 1, 0, 0) 1
4. Ben Barker (2, 0, 1, 1) 4
5. Scott Nicholls (2, 3, 2, 3, 3, 3) 16
6. Anže Grmek (3, W, 2*, 2, 1) 8+1
7. Tom Spencer (0, 0, 0) 0