Motor Lublin po bardzo przekonującym zwycięstwie na własnym obiekcie z aktualnym mistrzem Polski udał się na pierwsze w tym sezonie spotkanie wyjazdowe. Do Częstochowy „Koziołki” przyjechały jako ogromny faworyt. Podopieczni Macieja Kuciapy i Jacka Ziółkowskiego nie zawiedli i rozgromili „Lwy” aż 64:26. Kolejny świetny występ zaliczył Bartosz Bańbor, który po swoich trzech programowych wyścigach był niepokonany. W nagrodę otrzymał szansę wystartować w ostatnim biegu. Zakończył wyścig już pod taśmą z powodu defektu i finalnie przy swoim nazwisku zapisał osiem „oczkami” i jeden bonus. – Czułem się bardzo dobrze na tym torze. Miałem świetne starty i na dystansie też jechałem dobrze, nie popełniałem błędów. Jestem zadowolony z mojej dyspozycji i z tego jak mi sprzęt pracował. Szkoda jedynie tego defektu w ostatnim wyścigu, ale nikt na to nie miał wpływu – ani ja, ani mój team, więc się tym nie przejmujemy. Mam nadzieję, że „wyrok” nie będzie taki zły, jak się teraz wydaje. Nie wiem, jeszcze sam co tam dokładnie się stało. Na razie cieszę się z tego wyniku, bo uważam, że pojechałem dzisiaj dobrze i oby tak dalej – przyznał po zawodach zadowolony młodzieżowiec „Koziołków”.
19-latek ma za sobą świetny tydzień. We wtorek w eliminacjach do IMP Challange w Opolu spisał się świetnie, zajmując drugie miejsce z dorobkiem 12. punktów. Dzień później w Rzeszowie był najlepszym zawodnikiem eliminacji do Srebrnego Kasku z taką samą liczbą „oczek”. „Wisienką na torcie” był świetny występ przeciwko Włókniarzowi. Bardzo dobrze spisuje się również Bartosz Jaworski, co pokazuje, że młodzież Motoru notuje świetne wejście w sezon. – Cały ten tydzień dla mnie i dla Bartka Jaworskiego był bardzo dobry. Czy to eliminacje do srebrnego kasku, czy do IMP Challange i teraz ten mecz w Częstochowie. Widać, że obaj jesteśmy dobrze wjechani w sezon i pokazujemy, że ta formacja juniorska wcale nie została osłabiona, tylko dalej jest mocna – dla naszego portalu skomentował ostatnie występy Bańbor.
Junior lubelskiej ekipy jest teraz liderem formacji młodzieżowej, co stawia go w kompletnie innej pozycji niż to miało miejsce do tej pory. Wiktor Przyjemski, który spędził w Motorze 2 sezony i to on był tym, który odpowiadał w głównej mierze za wynik juniorów. – Teraz ta odpowiedzialność w większości jest na mnie, ale ja lubię mieć tę odpowiedzialność i to mnie jeszcze bardziej napędza. To dodatkowo daje mi takiego pozytywnego „kopa” – dodał 19-latek.
Do teamu Bartosza Bańbora dołączyli przed sezonem nowi mechanicy, którzy wcześniej współpracowali z Jarosławem Hampelem. To spore wzmocnienie, lecz sam zawodnik mówi wprost, że jest to tylko składowa aktualnego sukcesu. Żużlowiec „złapał luz”, którego brakowało mu w poprzednim latach. Młodzieżowiec Motoru dobrze przepracował okres przygotowawczy, co przekłada się na obecną formę. – To tak naprawdę jest składowa wielu rzeczy. Od początku tego sezonu jeżdżę dużo luźniej niż to było w poprzednich latach. Dobrze trafiliśmy z silnikami, które od początku jadą świetnie. Ten wynik nie jest tylko dlatego, że przyszły nowe osoby i zaczarowały. Ta obecna forma to efekt wielu rzeczy – wyjaśnił na koniec Bartosz Bańbor.











