Wpis 2. Ekstraliga Ekstraliga Wywiad

Głosy zawodników po barażu PSŻ-u Poznań ze Stalą Gorzów

Pierwsze spotkanie barażowe pomiędzy PSŻ-em Poznań a Stalą Gorzów zakończyło się nieznacznym zwycięstwem gospodarzy w stosunku 47:43. Po meczu porozmawialiśmy z zawodnikami obu drużyn, którzy podsumowali spotkanie oraz odnieśli się do nadchodzącego rewanżu. Kacper Pludra nie krył rozczarowania swoją postawą, natomiast dla Mathiasa Pollestada był to swego rodzaju powrót do lepszej dyspozycji po trudniejszym okresie. Charles Wright opowiedział z kolei o swoich planach związanych zarówno z polską, jak i brytyjską ligą.

Mathias Pollestad: Błędy to też część żużla

Jak oceniasz pierwsze spotkanie barażowe? Co możesz powiedzieć o torze i swoim przygotowaniu do zawodów?

Jestem całkiem zadowolony ze swojego wyniku. Myślę, że mogłem zdobyć jeden punkt więcej. W ostatnim wyścigu może powinienem trochę poczekać, wtedy mogło być lepiej, ale błędy to też część żużla. Ogólnie myślę, że od początku wszyscy mieliśmy trochę problemów. Tor był dobry, na zewnętrznej było trochę materiału, co mi odpowiada, ale jeśli nie wygrało się startu, trudno było później wyprzedzać, kiedy funkcjonowała jedna bardzo szybka ścieżka.

Walczyłeś dzisiaj między innymi z Nielsem-Kristianem Iversenem. Znacie się dobrze z duńskich torów?

Jeździłem z nim kilka razy w Danii i wiem, jakie ścieżki zazwyczaj wybiera. Jednak kiedy jest jedna bardzo szybka linia, nawet jeśli dajesz z siebie wszystko, trudno jest coś zrobić.

Ostatnio miałeś kilka trudniejszych spotkań. Dzisiejszy występ może pomóc w odbudowaniu pewności siebie?

Tak, ostatnio trochę się męczyłem. Było sporo rzeczy, które stanowiły problem. Wziąłem tydzień wolnego w domu, pojeździłem na motocrossie, oczyściłem głowę i wróciłem na motocykl. Myślę, że motocross pomógł mi też dzisiaj w jeździe po zewnętrznej, bo odczucia były trochę podobne.

Byłem dzisiaj naprawdę zrelaksowany. Po treningu czułem się bardzo dobrze. Kiedy wszystko działa od pierwszego wyścigu, jest łatwiej niż wtedy, gdy zaczynasz od dwóch zer. Zawsze trudno jest później wrócić do rywalizacji. Jestem więc zadowolony z dzisiejszego dnia, szczególnie że osiągnęliśmy dobry wynik w bardzo osłabionym składzie.

Stal musiała radzić sobie między innymi bez kontuzjowanych zawodników. Jak wyglądało to z waszej perspektywy?

Mieliśmy sporo pecha. Anders również upadł wczoraj i myślę, że dzisiaj też nie czuł się w stu procentach dobrze. Kiedy nie mamy Bednara, Palucha czy Holdera, robimy wszystko, co możemy. Zawsze jest miejsce na poprawę, ale ogólnie myślę, że osiągnęliśmy dzisiaj całkiem dobry wynik, patrząc na to, jakim składem dysponowaliśmy. Na naszym domowym torze wszyscy są bardziej pewni ustawień. Myślę, że będziemy mieli większą szansę, żeby od początku spotkania dobrze wejść w zawody.

Przed wami rewanż w Gorzowie, a później? Pytam również w kontekście twojej przyszłości.

Zobaczymy, co wydarzy się po ostatnim meczu.

Charles Wright: Wiemy jak ważne jest utrzymanie się w Ekstralidze

Na początku sezonu zmagałeś się z poważną kontuzją barku jeżdżąc jeszcze dla Landshut Devils. Teraz jesteś tutaj w Poznaniu i jeździsz dla Stali Gorzów. Jak z perspektywy czasu oceniasz ten rok?

To była naprawdę poważna kontuzja. Prawdopodobnie początkowo bagatelizowałem to, jak poważny był uraz, ale ciężko pracowałem za kulisami, żeby wrócić do pełnej sprawności. Wróciłem i od razu dobrze sobie radziłem. Dostałem szansę jazdy w Gorzowie w najwyższej lidze, dzięki czemu zdobywam mnóstwo doświadczenia. Widać to również na torze.

To był twój pierwszy kontakt z poznańskim torem?

Tak, pierwszy raz widziałem go dzisiaj. Czułem się dobrze i prawdopodobnie zasłużyłem na kilka punktów więcej, szczególnie w drugim starcie. Ostatecznie jednak przyjmę te sześć punktów. Wiemy, jak ważne jest utrzymanie się w ekstralidze, dlatego cieszę się, że udało nam się zachować niewielką stratę przed rewanżem.

W tym sezonie zdecydowałeś się na starty tylko w Championship. Skąd taka decyzja?

W zeszłym sezonie jeździłem w trzech ligach i byłem jednym z najbardziej zapracowanych zawodników w żużlu. Kiedy jeździsz jako gość i występujesz w kilku ligach, w Anglii jest bardzo dużo spotkań.

Chciałem przyjechać tutaj, zdobywać doświadczenie, którego wcześniej w swojej karierze nie miałem, dlatego zdecydowałem się na jedną ligę, żeby mieć więcej czasu na starty w Polsce. W tej chwili po prostu najlepiej dla mnie działa skupienie się na tych rozgrywkach.

Od dawna jesteś związany z Redcar. Chciałbyś zostać tam na kolejny sezon?

Nie podjąłem jeszcze żadnych decyzji. Chcę najpierw zakończyć ten ostatni mecz, a później usiąść i zastanowić się, co będzie dla mnie najlepsze. W Redcar jestem od dziewięciu lat, więc jeśli miałbym wybierać, chciałbym zostać w klubie, który przez te wszystkie lata był wobec mnie lojalny.

A co z Polską w przyszłym sezonie?

Zobaczymy, co z tego wyniknie. Mam nadzieję, że zrobiłem wystarczająco dużo i idealnym rozwiązaniem byłaby dla mnie jazda w Metalkas 2. Ekstralidze.

Kacper Pludra: Nie jestem zadowolony ze swojego wyniku

Jak oceniasz swój występ w pierwszym meczu barażowym?

Początek był dla mnie trudny, później miałem trochę lepszą prędkość, ale popełniałem też swoje błędy. Dwa razy prowadziłem wyścig i straciłem pozycję. Miałem dzisiaj również problem ze startami.

Tak naprawdę dwa razy wygrałem start z drugiego i trzeciego pola, natomiast z pierwszego i czwartego gdzieś tam zostawałem z tyłu. Na pewno w domu obejrzę powtórki i przeanalizuję, co mogłem zrobić lepiej, żeby lepiej wyjeżdżać ze startu. Nie jestem ze swojego wyniku zadowolony, chciałbym dołożyć trochę więcej.

W jednym z wyścigów stoczyłeś ciekawą walkę z Andersem Thomsenem. Po biegu Duńczyk podjechał do ciebie z pretensjami.

Właśnie tutaj mogę wrócić do swoich błędów. Jeździłem po całym torze, bo wiedziałem, że Anders jedzie za mną. Zamiast skupić się na sobie i uciekać do przodu, patrzyłem, żeby trochę go przyblokować.

Paradoksalnie mogło to sprawić, że ostatecznie cię wyprzedził.

Myślę, że tak. Pewnie gdybym jechał swoją ścieżką i cały czas się napędzał, mógłby mnie nie dogonić.

Wspomniałeś o problemach ze startami. W drugiej części spotkania wyglądałeś już lepiej.

Miałem wtedy drugie i trzecie pole, które były dzisiaj lepsze niż pierwsze i czwarte. Takie mam przynajmniej odczucia. Kiedy już wyjechałem ze startu, było fajnie. W pozostałych trzech wyścigach gdzieś jednak zostałem na starcie i musiałem jechać z tyłu, szukając dla siebie luki, żeby wyprzedzić chociaż jednego rywala.

Przed wami rewanż w Gorzowie. Obrona czteropunktowej zaliczki wydaje się trudnym zadaniem.

Na pewno nie będzie to łatwy mecz. Widzimy, jak Stal Gorzów jeździ u siebie, zarówno w tym sezonie, jak i od kilku lat. Zawodnicy są tam szybcy, znają swoje ścieżki i mają dobrze dopasowane motocykle. Mnie zawsze w Gorzowie dobrze się jeździło, więc podchodzę optymistycznie do tych zawodów. Mam nadzieję, że powrót na gorzowski tor będzie dla mnie udany.

Stal przyjechała do Poznania mocno osłabiona. Miało to znaczenie dla przebiegu spotkania?

My oczywiście nikomu źle nie życzymy. Widzimy, jakim składem Gorzów tutaj przyjechał, praktycznie juniorów. Tak jak wspomniałeś, Kevin Fajfer był transferem w ostatniej chwili. Myślę, że na pewno mogło to mieć jakieś znaczenie dla wyniku.

Znasz gorzowski tor. Jak porównałbyś go do poznańskiego?

Jest zupełnie inny. Jest krótszy i bardziej techniczny, więc na pewno nie jest podobny do poznańskiego toru. Pomyślimy na spokojnie w domu i ze sztabem szkoleniowym, jaki tor może być podobny, żeby pojeździć chociaż trochę na zbliżonym obiekcie.