W niedzielny wieczór Sparta Wrocław przegrała w Grudziądzu z miejscowym GKM-em 48:42. Jednym z niewielu, którzy nie zawiedli był kapitan wrocławskiej drużyny Maciej Janowski. Co miał do powiedzenia po spotkaniu? Czy jego głównym celem jest powrót do SGP? Zapraszamy na rozmowę pomeczową.
Maciej Janowski od wielu lat współpracuje z fundacją Cancer Fighters oraz Przylądkiem Nadziei. Fundacja wspiera finansowo oraz psychicznie dzieci, które walczą z chorobą nowotworową. Patrząc na to co się działo w ostatnich dniach na rzecz właśnie tej fundacji zapytaliśmy „Magica” jakie towarzyszą mu uczucia i jaki ma stosunek do akcji prowadzonej przez Łatwoganga. – Przede wszystkim czuję dumę. Jest to niesamowicie szczytny cel. Mam to szczęście, że mogę współpracować czy to z fundacją, jak i również z Przylądkiem Nadziei we Wrocławiu, gdzie jest tam naprawdę dużo dzieciaków z tą chorobą. Dla mnie jest to bardzo budujące. Nasz naród po raz kolejny pokazuje, że w takich akcjach potrafi się mocno zjednoczyć i pobija wszystkie możliwe do pobicia rekordy. Bardzo się cieszę, że ludzie otworzyli serca i naprawdę jest to bardzo budujące i jestem z tego dumny.
Po meczu z Falubazem Zielona Góra „Magic” powiedział, że jego team miał wiele nieprzespanych nocy z powodu szukania jak najlepszych ustawień sprzętu i dostosowaniu się do panujących warunków. Dopytaliśmy kapitana Sparty, czy z teamem są zadowoleni z poczynionych postępów. -Moim zdaniem jazda jest zdecydowanie lepsza. Patrząc na początek sezonu na mecz z Falubazem zdążyliśmy poczynić takie zmiany, że moje motocykle były szybsze. Na razie mecze ligowe może nie są idealne, ale mogę się ścigać i to jest dla mnie najważniejsze. Wszystkie ustawienia, które używałem przez ostatnie trzy lata mogę wyrzucić do kosza bo one były przekłamane przez podzespoły, które u mnie nie działały do końca tak jak powinny. Pomału się odnajdujemy. Szkoda dzisiejszego spotkania. Wydaje mi się, że za dużo punktów straciliśmy na początku. Gospodarze bardzo dobrze przygotowali twardy start, co nas troszkę może nie zaskoczyło bo wiedzieliśmy dużo wcześniej, że tutaj tak jest, ale nie mogliśmy złapać do końca ustawień na ten start, żeby dobrze z niego wyjeżdżać. Co było widać, że na trasie praktycznie w ogóle nie było mijanek. Gratulacje dla gospodarzy za przejechane zawody. My wracamy do pracy i czekamy na mecz z Unią Leszno.
Większość ludzi zgromadzonych na trybunie prasowej w niedzielny wieczór spodziewała się, że Maciej Janowski wyjedzie w biegu czternastym z pierwszego pola, lecz trener Protasiewicz postanowił dać mu szansę w piętnastej gonitwie. Zapytaliśmy „Magica” co sądzi o takim wyborze szkoleniowca Sparty Wrocław: – Nie zastanawiam się nad tym. Trener przychodzi, wysyła mnie do walki z takiego pola, z którego uważa i ja nie dyskutuję tylko po prostu staję pod taśmą z tego miejsca, które wybrał mi szkoleniowiec.
W poprzednim tygodniu kapitan wrocławskiej drużyny wywalczył sobie awans do SEC Challange. Dopytaliśmy „Magica” czy to jest początek drogi do SGP. – Zobaczymy gdzie mnie to zaprowadzi. Na razie jedziemy do Lonigo, gdzie będziemy walczyć o awans do SEC-u. A co dalej? W SGP startowałem przez dziewięć lat, więc tego ciepła może, aż tak nie czuję. Dyscyplina rozgrzewa mnie tak mocno, że dodatkowe bodźce, aż tak bardzo na mnie nie wpływają.





