Ekstraliga Wpis Wywiad

Protasiewicz: Chciałbym, aby Bartek jechał równiej

GKM Grudziądz w niedzielny wieczór pokonał Spartę Wrocław 48:42. We wrocławskiej drużynie kilku zawodników pojechało poniżej oczekiwań. Co do powiedzenia po spotkaniu miał szkoleniowiec ekipy z Wrocławia? Zapraszamy na pomeczowy wywiad z Piotrem Protasiewiczem.

Wrocławianie mieli kilka nazwisk w składzie, które pojechały poniżej oczekiwań w niedzielny wieczór. Zapytaliśmy trenera czy jest rozczarowany występem swojej drużyny. – Przy tak wyrównanej drużynie bez większych dziur, a przy dużych dziurach w naszym zespole, trudno było myśleć o zwycięstwie. Nie było blamażu, ale trochę inaczej wyobrażałem sobie ten mecz, niestety. Ta przewaga, którą zbudowali sobie gospodarze wystarczyła im na zwycięstwo. Choć pod koniec zaczęliśmy wygrywać indywidualnie wyścigi. Po cichu liczyłem, że te biegi nominowane potoczą się inaczej. No i bieg trzynasty, który trochę pokrzyżował nam plany, ale z drugiej strony to początek sezonu. Słabo to w co niektórych przypadkach wyglądało i nie bójmy się tego powiedzieć. Cieszę się na pewno stabilną formą tych seniorów. Brady i Dan dzisiaj trochę „w kratkę”. Chciałbym, aby Bartek jechał troszeczkę równiej, bo potrafi pojechać genialne zawody w Gorzowie, a tydzień później totalnie niewstrzelony był w 3. wyścigach, które pojechał. Nie było nawet trochę lepiej. Nie wiem czy to nie jest zły dobór silników do tego toru. Jeśli trochę tej nawierzchni ma więcej na starcie jest mu łatwiej. A na takiej ślizgawce dobór silnika jest bardzo ważny. W meczu rewanżowym jest szansa na punkt bonusowy, ale teraz skupiamy się na najbliższym meczu z leszczyńską Unią. Dużo pracy musimy wykonać, bo liga jest bardzo nieprzewidywalna, co pokazują spotkania poszczególnych drużyn, które były skazywane na porażki. Leszno prawie wygrywa w Toruniu, a męczy się bardzo z gorzowską Stalą, natomiast Gorzów tutaj remisuje, a my przegrywamy wyraźnie. Kwestia dnia jest tutaj bardzo ważna, a za zasługi nikt nam punktów dawał nie będzie.

Większość osób zgromadzona na trybunie prasowej była zaskoczona brakiem rezerwy taktycznej w biegu czternastym. Większość była przekonana, że z pierwszego pola wystartuje Maciej Janowski. Zapytaliśmy trenera obsadę biegów nominowanych. – W biegu dwunastym Dan Bewley wygrał z dużą przewagą to dlaczego miałem go nie wstawić? Zasłużył sobie na to. Gdybym miał jeszcze raz obsadzić biegi nominowane to zrobiłbym tak samo. Liczyłem, że bieg czternasty wygramy, a w piętnastym to już wiadomo, jest dużo ryzykowania. Dodatkowo układ pól był po naszej stronie, to my mogliśmy wybierać i taka decyzja została podjęta. Zaczęli wygrywać liderzy wyścigi to też miałem komfort wbrew pozorom, pomimo tego, że dzisiaj nie do końca nam się poukładało.

Bardzo słabe zawody w Grudziądzu odjechał Bartłomiej Kowalski, który w pierwszych dwóch biegach zaliczyły dwa zera, później został zmieniony przez Artioma Lagutę i po ponad godzinnej przerwie ponownie wyjechał w biegu trzynastym. Zapytaliśmy trenera, czy nie było planu, aby zmienić „BiKeya” w tym biegu. – Dzisiaj po fakcie możemy sobie gdybać. Bartek zmienił motocykl i liczył też na to, że wygra start, ale no ewidentnie pomimo drastycznych zmian, nie udało się. To jest tak, że jak nie trafi się z odpowiednim silnikiem na te warunki, które dzisiaj były, oczywiście to nie żadne tłumaczenie, ale co by nie zrobił to wybity miał swój największy atut czyli start, bo to nie jest zawodnik, który później odbije się od bandy. Ten element musi pielęgnować, czyli starty. Jestem tutaj pierwszy rok, poznaję dopiero słabsze strony zawodników i działanie jak jest trochę pod górkę. Dobrze wiemy, że jak jest w miarę dobrze to wybory są łatwiejsze i bardziej klarowne. W przypadku Bartka wygląda to tak jakby jednostki było mocno przestrzelone. Sugerowaliśmy się też tym jak w ostatnich latach tor był przygotowywany w Grudziądzu, gdzie zawsze start był delikatnie zbronowany, a dzisiaj był nieruszony, także od samego początku mielimy schody. Niestety w przypadku Kowalskiego wykrakałem. Nie mieliśmy za bardzo kim straszyć. Taktycznej nie mogliśmy zrobić, bo mieliśmy straty tylko dwa punkty. Później liderzy zaczęli gdzieś tam wygrywać, a juniorzy i Bartek jechali na trochę gorszym poziomie.

W jednej z wypowiedzi Protasiewicz wspomniał mecz Leszna w Toruniu. Dopytaliśmy się jakiego spotkania spodziewa się w najbliższej kolejce na Olimpijskim. – Obserwując PGE Ekstraligę jest to bardzo możliwe, że mecz będzie trudny. Mamy oczywiście w czwartek trening, później zawodnicy rozjeżdżają się po Europie. Liczę i wierzę w to, że w czwartek warunki będą takie same jak w dniu meczowym i uda się nam wszystko przygotować.